Sztuka cierpliwości – o reformie mediów publicznych [OPINIA]

Elżbieta Rutkowska
<p>Elżbieta Rutkowska</p>Dziennik Gazeta Prawna / Wojtek Gorski
1 grudnia 2022

Po zwycięskich dla Prawa i Sprawiedliwości oraz jego koalicjantów wyborach w 2015 r. zobaczyliśmy, jak szybko można dokonać demontażu.

Do urn szliśmy pod koniec października. Dwa miesiące później Sejm przyjął nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji, usuwającą bufory oddzielające rząd od Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i publicznych rozgłośni regionalnych. W efekcie na początku stycznia 2016 r. władze tych 19 spółek zostały skasowane, a nowe mógł powołać bezpośrednio minister skarbu.

I tak od nowych prezesów z ministerialnej nominacji, przez dyrektorów i kierowników, po wydawców i reporterów szybko obsadzono media „zaufanymi ludźmi”, z niezapomnianym prezesem TVP Jackiem Kurskim na czele. Radio i telewizja zostały bezpośrednio uzależnione od rządu. Skutki widać i słychać na antenie do dziś. Programy, które dawniej informowały o tym, co dzieje się w kraju i na świecie, teraz gloryfikują partię rządzącą i straszą widzów „totalną opozycją”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.