Zgadzamy się z rezydentami, że nakłady na służbę zdrowia powinny być wyższe i wynieść co najmniej 6 proc. PKB, ale różnimy się jeśli chodzi o sposób dojścia do tego poziomu - powiedziała rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

Lekarze rezydenci protestują od 2 października; część z nich prowadzi protest głodowy w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie. W sobotę ich przedstawiciele złożyli w kancelarii premiera pismo, w którym przedstawili swoje postulaty. W poniedziałek przedstawiciele Porozumienia Zawodów Medycznych spotkali się, by rozmawiać o sytuacji w związku z trwającym protestem rezydentów; po spotkaniu zapowiedziano rozszerzenie protestu rezydentów na inne zawody medyczne.

Do tej sprawy odniosła się w środowym wywiadzie dla telewizji wPolsce.pl Beata Mazurek. - My, jako PiS mówimy o tym, że zgadzamy się z postulatami rezydentów, że wzrost nakładów na służbę zdrowia powinien być wyższy, powinno to być co najmniej 6 proc. PKB - powiedziała.

Reklama

- Różnimy się jednak w sposobie dojścia do tego. My mówimy, że nie da się tego robić z dnia na dzień, a rozumiem, iż rezydenci oczekują tego, by było to z dnia na dzień - dodała.

Mazurek wskazała jednocześnie, że nakłady na służbę zdrowia w stosunku do pierwotnych założeń wzrosły w tym roku o 8 mld zł, a w przyszłym zwiększą się o 6 mld zł. Podkreśliła też, że od 2015 r. wynagrodzenia rezydentów i stażystów wzrosły o 40 proc., a wydatki na te wynagrodzenia od 2015 r. zwiększyły się z 812 mln zł do 1,180 mld zł.

Reklama

Dopytywana, czy żądania rezydentów są przesadzone, Mazurek stwierdziła, że rozumie to, iż zarabiają oni za mało i chcą zarabiać więcej. - Będą zarabiać sukcesywnie więcej, ich wynagrodzenie za 3-4 lata wzroście o ok. 2 tys. zł - podkreśliła. - Nie ma chyba takiego zakładu pracy, który przyjmując do pracy nowego pracownika dałby mu od razu górne stawki wynagrodzenia - zauważyła.

Zaapelowała do rezydentów, by przeanalizowali to co robił poprzedni rząd. - To nasi poprzednicy, m.in. Ewa Kopacz, czy Bartosz Arłukowicz mówili, że reformy służby zdrowia nie da się zrobić tylko i wyłącznie kosztem zwiększenia wydatków na wynagrodzenia - wskazała.

Protestujący rezydenci domagają się wzrostu finansowania ochrony zdrowia do poziomu 6,8 proc. PKB, z drogą dojścia do 9 proc. przez najbliższe dziesięć lat. Chcą też zmniejszenia biurokracji, skrócenia kolejek, zwiększenia liczby pracowników medycznych, poprawy warunków pracy i podwyższenia wynagrodzeń.

W resorcie zdrowia trwają prace na projektem ustawy gwarantującym wzrost nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc. PKB. Minister Radziwiłł informował, że rok 2017 jest rekordowy pod względem nakładów na ochronę zdrowia - powyżej 80 mld zł; natomiast odsetek PKB na ochronę zdrowia przekroczy 4,7 proc. i będzie najwyższy w historii Polski.