Russell, choć Oscary jeszcze nierozdane, już tryumfuje. Deszcz nominacji, świetne recenzje, poklepywanie po plecach i cmokanie ustami. Zdecydowanie na wyrost, ale cóż poradzić, skoro tę istną cyrkową sztuczkę ogląda się znakomicie, nawet będąc świadomym jej licznych niedociągnięć.
Ten film miał nakręcić Ben Affleck, lecz po sukcesie oscarowej „Operacji Agro” propozycji nie przyjął. Za kamerą ostatecznie stanął David O. Russell, zebrał znajomą ekipę i po prostu rozbujał na planie imprezę. Nie dbając zbytnio o zawijasy scenariusza, spuścił swoją dziarską drużynę aktorską z łańcucha i pozwolił wszystkim na pajacowanie. I tak anarchistyczna energia zderzona zostaje z posuniętą do skrajności, nierzadko karykaturalną stylizacją, od zapachu lakieru robi się duszno, dawne szlagiery biją z głośnika, a całe to poliestrowe szaleństwo przyprawia o zawrót głowy.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.