"Heli": Męskość okaleczona

"Heli"
"Heli"Media
6 lutego 2014

Reżyser „Heli” kontynuuje proces rozpoczęty w „Los Bastardos” i na dobre wyzwala się spod kłopotliwej kurateli Carlosa Reygadasa. W przeciwieństwie do swojego mentora, który w „Post Tenebras Lux” bujał w metafizycznych obłokach i puszczał się w pogoń za czerwonym faunem, Amat Escalante twardo stąpa po ziemi.

„Heli” rozgrywa się w świecie położonym na styku meksykańskiej telenoweli i głównego wydania wiadomości. Bohaterowie dyszą tu z bólu, by za chwilę zajęknąć z rozkoszy. Escalante przygląda się ekranowej rzeczywistości bez szczeniackiej egzaltacji i kaznodziejskiego moralizatorstwa. Surowość stylu staje się w jego ujęciu oznaką reżyserskiej dojrzałości. Od pierwszych scen „Heli” jest przesiąknięte atmosferą niepewności. Dla tytułowego bohatera zagrożenie życiowej stabilizacji oznacza jednocześnie podważenie jego męskiej dumy. Niebezpieczna mieszanka prowadzi ostatecznie do wybuchu przemocy. Ukazana w filmie agresja niemal zawsze stanowi reakcję obronną samców lękających się utraty uprzywilejowanego statusu.

Pozostało 53% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.