W cyklu „Polska Szkoła Dokumentu” ukazał się znakomity wybór filmów Andrzeja Titkowa
Kino Andrzeja Titkowa jest różnorodne, wymyka się jednoznacznym ocenom. Gdybym jednak musiał określić charakterystyczne cechy tej twórczości, napisałbym o uważnym, pozbawionym kokieterii obserwowaniu człowieka. Umiejętnie dobrany bohater chyba dla każdego dokumentalisty jest podstawą warsztatu i celem nadrzędnym udanego filmu. W wypadku Titkowa bohater ujawnia również więcej: metodę twórcy. Dzięki wspaniałym portretom filmowym Tadeusza Konwickiego, Marka Hłaski czy zupełnie anonimowych postaci, dowiadujemy się wiele o samym reżyserze: jego bezkompromisowości, poglądach, guście.
Andrzej Titkow, bohater najnowszej edycji cyklu „Polska Szkoła Dokumentu”, przyjął pozycję uczestnika wydarzeń zanurzonego w historii. Jego dokumentalne portrety tworzą galerię fascynujących osobowości, nie tylko ze względu na wartość dorobku portretowanych, ale także siłę i oryginalność wypowiedzi. Aktualni i przyszli monografowie Andrzeja Bursy, Andrzeja Mleczki, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Wojciecha Eichelbergera czy Jacka Kuronia w zasadzie nie mogą pominąć poświęconych im filmów Titkowa w swoich monografiach. Titkowowi udało się wydobyć od bohaterów więcej, zadać głębsze pytania, ponieważ sam był niejako empatycznym świadkiem tych samych wydarzeń, częścią opisywanych historii, a przy tym postacią doskonale znaną i cenioną zarówno w środowisku filmowym, jak i literackim. I dlatego nawet jeżeli Titkow nie pojawia się w kadrze, czuje się jego obecność, siłę i charyzmę. Jest częścią całości, bardzo ważną częścią.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.