„Violet”, czyli odarcie z młodzieńczych złudzeń

Violet
Fragment plakatu filmu "Violet"Media
2 kwietnia 2015

„Violet” to film ambiwalentny, kapryśny, wewnętrznie sprzeczny. Ale taka była cena za reżyserską próbę zrozumienia umysłu i emocji nastolatka

Świetny „Turysta” Rubena Östlunda pokazywał, jak alpejska lawina niszczy rodzinną sielankę, a tchórzostwo okazane w sytuacji ekstremalnej kładzie się cieniem na samczym autorytecie głównego bohatera. W belgijskim „Violet” podobna demonstracja bezradności wyznacza z kolei kres beztroskiego dzieciństwa nastoletniego Jessa. Podczas gdy jednak Östlund nakręcił klasyczny film obyczajowy, debiutujący Bes Devos rzucił się w wir formalnych eksperymentów. Belgijski reżyser łączy modny we współczesnym kinie artystycznym kontemplacyjny chłód z młodzieńczą dezynwolturą. Dzięki temu można odnieść wrażenie, że w świecie „Violet” Gus Van Sant i Michael Haneke ścigają się z sobą na rowerach BMX. Tego rodzaju widowisko – choć odrobinę egzaltowane – może się okazać hipnotyzujące.

Pozostało 74% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.