W jej utworach jest milion kilobajtów emocji. Chciałam je poznać – mówi Natalia Przybysz, która nagrała płytę z piosenkami Janis Joplin.
Rozmowę o twoim projekcie związanym z Janis Joplin i poświęconej jej płycie „Kozmic Blues” trudno nie zacząć od pytania, dlaczego na krążku nie znalazły się chyba największe hity amerykańskiej wokalistki „Piece of My Heart” i „Mercedes Benz”?
Wykonywanie tak rozpoznawalnych piosenek byłoby dla mnie jak mierzenie się z tematem muzycznym z „Titanica”. „Piece of My Heart” jest takim hitem, że śpiewanie go nie ma moim zdaniem większego sensu. Co prawda wykonuję go na koncertach, ale tam jest inna energia. Staram się śpiewać jak najbliżej oryginału i na żywo to działa. Na płycie by się nie sprawdziło. Z kolei „Mercedes Benz” odpuściłam, bo to typowy numer dziewczyn z castingów, które nie mają swoich zespołów i chcą zacząć karierę. Po oszałamiającym oryginale było już po prostu za dużo wykonań innych. Dlatego odpuściliśmy.
Kiedy pierwszy raz zetknęłaś się z Janis Joplin? Czy twoi rodzice mieli może zestaw płyt, jaki ja pamiętam z dzieciństwa: Johnny Cash, Tina Turner i Janis właśnie?
Była Tina Turner, ale też dużo jazzu, soulu, a do tego polska muzyka: Tadeusz Nalepa, Blackout, Dwa Plus Jeden, pierwsze albumy Stanisława Soyki. Janis w płytotece nie było. Oczywiście wiedziałam o jej istnieniu i wielkości. Długo jednak nie mogłam się w ogóle przekonać do białoskórych wokalistek. Zmieniło się to dość późno, a już do wrzeszczącej, białoskórej, potarganej dziewczyny przekonałam się najpóźniej. Teraz ją uwielbiam.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.