"Mój kuzyn Zoran" w kinach. Syty Zachód i niepewny Wschód spotyka się w leniwej knajpie

Leniwy nastrój knajpianego spotkania udziela się także całemu filmowi i wypełnia go – metafizycznym z ducha – poczuciem jedności z otaczającym światem.
Mój kuzyn Zoran (2013)Media
22 października 2014

Wymowa „Mojego kuzyna…” ma więcej wspólnego z bajką niż z rzeczywistością, ale jej optymizm okazuje się koniec końców zaraźliwy. Dlaczego bowiem „stara” i „nowa” Europa nie miałyby spotkać się przy knajpianym stoliku i wznieść toastu za nieuniknioną, wspólną przyszłość

Brawurowy debiut Mattea Oleotta smakuje jak doskonałe wino podane w brudnej szklance przez opryskliwego barmana. Zamierzona skaza zamiast irytować dodaje filmowi autentyzmu i oswaja widza z rzeczywistością prowincjonalnych Włoch. Jednocześnie jednak „Mój kuzyn Zoran” potrafi wznieść się ponad swoją lokalność, by wykazać pokrewieństwo z amerykańskimi buddy movies i filmami drogi. Film Oleotta to spotkanie „Big Lebowskiego” i „Rain Mana” na włosko-słoweńskim pograniczu.

Pozostało 79% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.