Autopromocja

Strach się czai. Film "Sługi Boże" z Bartłomiejem Topą wchodzi na ekrany

Bartłomiej Topa, "Sługi Boże" reż. Mariusz Gawryś
Bartłomiej Topa, "Sługi Boże" reż. Mariusz GawryśMedia
17 września 2016

Na ekranach kin „Sługi Boże” Mariusza Gawrysia. Doczekaliśmy się wreszcie w miarę udanego polskiego kryminału.

Lubimy kryminały. Ekstrakt emocjonalnego napięcia, podwyższonej adrenaliny oraz morderstwa w tle to zawsze jest coś, co silnie działa na emocje. Realizacja dobrego kryminału to jednak spore wyzwanie dla twórców. Nawet niezły scenariusz nie gwarantuje sukcesu. Trzeba mieć wyczucie, dobry warsztat i na pewno mniejsze ego reżyserskie niż w przypadku filmów z założenia autorskich, artystycznych. Tylko wtedy kryminał może się udać. „Sługi Boże” Mariusza Gawrysia to właśnie ten przykład. Kino nieco odtwórcze, rzetelne, bez błysku, ale za to solennie i klarownie opowiadające kryminalną historię. Po przykrej wpadce, jaką było poronione „Ziarno prawdy” Lankosza według Zygmunta Miłoszewskiego, doczekaliśmy się wreszcie w miarę udanego polskiego kryminału.

Gawryś trzyma się wzorców i tropów gatunkowych. W jedną koherentną całość spaja kilka historii: samobójczą śmierć studentki z Niemiec, odrębnego śledztwa Anny Wittesch (Julia Kijowska), tajemniczego przyjazdu wysłannika ze Stolicy Apostolskiej oraz kolejnych zagadkowych śmierci. Na tak odpowiednio skomplikowane tło nakłada dosyć typową narrację o ambicjonalnym zwarciu pary śledczych – komisarza Warskiego granego przez Bartłomieja Topę i wspomnianej Anny Wittesch. Ważną rolę odgrywa również pogrążony w mroku Wrocław – miasto duchów i cieni. To wspaniałe miasto zdecydowanie zbyt rzadko służy dzisiaj rodzimym filmowcom jako plener. Gawryś w „Sługach Bożych” pokazuje, jak wiele można wyciągnąć z Wrocławia w warstwie fotograficznej. W obiektywie Mikołaja Łebkowskiego skąpana w czerniach, beżach i sepiach stolica Dolnego Śląska wygląda niczym wzorcowy wręcz, ponadczasowy plener niepokoju i trwogi. Deszcz, mgła, ponure, chociaż piękne kościelne wnętrza. Strach czai się za rogiem...

Sukcesem twórców jest również to, że dosyć stereotypowo prowadzoną historię ogląda się z rosnącym zainteresowaniem. Nie ma w „Sługach Bożych” częstej w polskich filmach kryminalnych drogi na skróty, odpuszczania detali. Gawryś stawia na realizm, nawet jeżeli byłby trudny do wytrzymania. Stąd mocne momenty łączące się z kryminalnym gatunkiem (na przykład werystycznie pokazane zwłoki), ale i pikantne sceny erotyczne. Wszystkie tropy prowadzą zaś do tezy, która może nie jest specjalnie wyszukana, ale na pewno nośna. Zło jest wszędzie, zło jest w nas, zło nie jest niczym wyjątkowym.

Zaciekawiła mnie również oryginalna tonacja kolorystyczna filmu. Nocne, szare pejzaże Wrocławia od czasu do czasu przełamywane są ostrzejszym znakiem kolorystycznym. Przyciąganie i odpychanie, jak we freudowskim stopie sensualności i śmierci.

Ciekawie ustawione zostały typy bohaterów. Topa rysuje kolejny już w karierze portret poważnego i męskiego faceta, zdecydowanego na wszystko. Dla komisarza Warskiego liczy się zahamowanie serii śmierci kobiet, nie splendory. Nagina prawo, żeby chronić zagrożone kobiety. Na antypodach tej postawy stoi enigmatyczna Anna Wittesch: w ujęciu Julii Kijowskiej to postać nie tylko z podwójnym, polsko-niemieckim rodowodem, ale także ze zdublowanymi intencjami. Niejasna w działaniu, chwilami irytująca, w końcu zaś głęboko poruszająca. Jest jeszcze ważna postać przydzielonej Warskiemu policyjnej psycholog granej przez urodziwą Małgorzatę Foremniak. Od pierwszych chwil czujemy, że psychologia będzie w tym przypadku częścią większej układanki, w której o prymat ważności walczyć będą spryt i zmysły.

„Sługi Boże” przypuszczalnie nie są filmem, który przejdzie do historii gatunku, nawet w polskim wydaniu. Myślę, że nikt z realizatorów nie stawiał sobie zresztą poprzeczki aż tak wysoko. Dawno jednak nie miałem poczucia, że kryminał, jeden z najstarszych, najszlachetniejszych, ale i najtrudniejszych gatunków filmowych, w końcu udał się również u nas.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.