„Serce, serduszko” jest filmem zbudowanym na emocjach, bez chłodnej kalkulacji, a to przyćmiewa niedoskonałości
Jan Jakub Kolski to wśród polskich reżyserów twórca, którego trudno pomylić z jakimkolwiek innym. Poza drobnymi wyjątkami, jak ostatnia gatunkowa próba „Zabić bobra”, jego produkcje mają zbliżoną, jakże charakterystyczną fakturę. Wciąż zafascynowany prowincją, przejawiający rzadko spotykaną wiarę w człowieka i jego jasną stronę, snuje swoje historie niczym kolejne odcinki jednej wielkiej opowieści. Robi filmy, w których język kina, chwilami może i irytująco prosty, całkowicie podporządkowany jest dyktatowi przedstawianej historii. Tak było w „Cudownym miejscu”, „Historii kina w Popielawach”, „Jasminum”, tak jest i w przypadku najnowszego obrazu „Serce, serduszko”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.