„Don Kichot” w przekładzie Charchalisa. Stuknięty rycerz na straceńczej misji

Don Kichot, Autor: Biblioteca de la Facultad de Derecho y Ciencias del Trabajo Universidad de Sevilla (202_291_quijote_cap70) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], Wikimedia Commons
Don Kichot, Autor: Biblioteca de la Facultad de Derecho y Ciencias del Trabajo Universidad de Sevilla (202_291_quijote_cap70) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], Wikimedia CommonsWikimedia Commons
1 stycznia 2015

„Don Kichot” w znakomitym przekładzie Wojciecha Charchalisa ożywa i staje się tym, czym miał być od początku: znakomitą powieścią, którą może przeczytać każdy

Po co przekładać na polski książkę, którą znają wszyscy? Po pierwsze, jak się zdaje, dlatego że w rzeczywistości zna ją mało kto – czym innym jest patrzeć na Giewont z okna zakopiańskiego pensjonatu, a czym innym wdrapać się na jego szczyt. Don Kichot ze swoim giermkiem podobnie wrośli w pejzaż, tyle że kulturowy. Myślisz „Don Kichot” i automatycznie widzisz jego walkę z wiatrakami, choć w opasłej powieści owa scena wypełnia skromne dwie strony tekstu; swoją drogą, wiatraki były w Hiszpanii przełomu wieków XVI i XVII nowinką techniczną świeżo zaimportowaną z Niderlandów, więc nawet ludzie nieogarnięci obłędem mogli się czuć niepewnie na ich widok.
Po drugie zaś z tej przyczyny, że – jak powiada tłumacz Wojciech Charchalis – „ta powieść została u nas zamordowana”, w domyśle: przez wcześniejsze próby tłumaczenia. Funkcjonuje zatem współcześnie albo jako literatura dziecięca, albo jako nieogarnione dzieło filozoficzne, albo jako kompletnie nieczytelna ramota. Przekład Charchalisa nie jest więc próbą przywrócenia „Don Kichota” polszczyźnie, lecz po prostu aktem pełnoprawnego wprowadzenia go do polszczyzny. Przedsięwzięciem, pozwolę sobie dodać, bardzo udanym.

Pozostało 88% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.