Autopromocja

Wróbel: „Kler” czy „Bogowie”?

Jan Wróbel
Jan WróbelDGP / Wojtek Gorski
5 października 2018

W „Polityce” reżyser „Kleru” broni się przed napaściami – usłyszałem w radiowym przeglądzie prasy. Rzeczywiście, Wojciech Smarzowski uznał, jak widać, że kurs „rety, biją” jest wygodną dla niego formą debaty nad filmem, który, przecież, zawiera płycizny – zaskakujące w dziele jednego z najlepszych reżyserów na Ziemi, tej Ziemi. Kiedy czytam, że czuł się „osaczony Kościołem”, to rozumiem, dlaczego obok doskonałych scen zobaczymy i sceny karykaturalne, i agitacyjne.

Obniżają one rangę filmu, za to dają radosną satysfakcję, że dołożyliśmy klechom. W rezultacie tego błędu reżysera, o jego ostatnim filmie możemy raczej powiedzieć „sprawnie zrobiony i na ważny temat”, zamiast „wybitny i poruszający”. Jeszcze jeden, cholera, niewybitny polski film, który miał szansę.

Dla pewności dodam – zachęcam do obejrzenia „Kleru”. Sam jednak miałem podczas projekcji pod powiekami dwa inne filmy: „W imię…” Małgorzaty Szumowskiej i „Bogowie” Łukasza Palkowskiego. Pierwszy pokazał zmagania duchownego bardzo zwykłego, zarazem dobrego, jak złego, a przy tym tak samotnego, że ciarki przechodzą. Drugi ukazał środowisko lekarskie, którego członkowie zachowywali się etycznie, a na dodatek byli dzielnymi zuchami mimo nikotynizmu. Trudno pojąć, dlaczego nie powstał jeszcze podobny film o duchownych. Nie chce się wierzyć, że reżyserzy nie spotkali na swojej drodze prawdziwych uzdrowicieli dusz, a przy tym ludzi powikłanych, lecz zaradnych, dowcipnych, zaangażowanych… i w sutannach. Może decyduje wyczucie rynku – ogół widzów odczułaby nawet najlepiej zrobiony film o najprawdziwszych dobrych księżach jako nowy element osaczenia?

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.