„Projekt X” zapowiada się źle, ale na szczęście nie jest wyłącznie kolejną komedią o rozwydrzonych amerykańskich dzieciakach.
Wbrew pozorom to nie kolejna impreza w stylu „American Pie”. Ani nawet młodzieżowa wersja „Kac Vegas”, choć reżyser tego filmu Todd Phillips podpisał „Projekt X” jako producent. Punkt wyjścia jest banalny: trzech licealistów postanawia zrobić najlepszą imprezę w historii szkoły. Wszystko po to, by zdobyć popularność: Thomas i jego kumple wyglądają raczej jak bohaterowie „Zemsty frajerów” niż potencjalni idole szkolnych korytarzy. Plan udaje się w stu procentach, a nawet lepiej: balanga zamienia się w chaos nie do opanowania, w którym utopiony w basenie samochód ojca jest najmniejszym problemem. Alkohol leje się hektolitrami, jointy dymią niczym kominy elektrociepłowni, półnagie dziewczyny tańczą na stołach – „Projekt X” przypomina hiphopowy teledysk doprowadzony do absurdu. Bywa nawet zabawny, choć z pewnością nie wszystkim licealny humor przypadnie do gustu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.