O Coco Chanel powstało kilka filmów. Żaden nie wykorzystał w pełni potencjału tej intrygującej i pełnej sprzeczności postaci.
Gdybym miała wybierać, palmę pierwszeństwa przyznałabym 15-minutowemu filmikowi „Once Upon a Time” w reżyserii Karla Lagerfelda, z Keirą Knightley w roli Coco Chanel. Ta bezpretensjonalna i pełna uroku etiudka nie jest próbą stworzenia biografii legendarnej projektantki ani napuszonego portretu modowej ikony XX wieku. Na piętnaście minut wkraczamy po prostu w świat kobiet z początku ubiegłego stulecia. Młoda Chanel jest u progu kariery. Właśnie otworzyła swój sklep z kapeluszami w Deauville. To pierwszy dzień pracy, który ma być symbolicznym początkiem wielkiej kariery. Podekscytowana Coco z zaciekawieniem obserwuje przez witrynę sklepową kobiety, które przechadzają się po ulicach. Większość z nich to modnisie, strojące się w pióra i koronki. Dla nich minimalistyczny styl Chanel jest trudną do przyjęcia ekstrawagancją. Ale są też takie, które z zaciekawieniem zaglądają do nowo otwartego sklepu. To one są gotowe wyzwolić się ze sztywnych rusztowań gorsetów na rzecz skromnej i wygodnej elegancji. Modowa rewolucja już nadchodzi.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.