Reklama

Przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann, która była gościem programu "Gość wydarzeń" w Polsat News, stwierdziła, odnosząc się do dokumentacji działań ABW ws. Amber Gold, że wynika z niej "duża wina, bardzo duża wina" służb specjalnych. "Zobaczymy, czy było to działanie celowe, czy nieudolne" - dodała.

Pytana, czy Jacek Cichocki - były koordynator służb specjalnych - będzie przesłuchiwany przez komisję, odpowiedziała: "to nie jest kwestia zeznań Marcina P., który mówi o tym, że oni powoływali się na pana ministra, ale to wynika z tego stenogramu do podsłuchu".

Tygodnik "wSieci" ujawnił stenogramy z podsłuchów ABW założonych u Marcina P. Wynika z nich, że tuż po upadku OLT Express na przełomie lipca i sierpnia 2012 r. P. "spieniężał wszystko"; wiedział, że jest podsłuchiwany i miał informacje, że w Amber Gold pojawią się "cisi panowie z ABW".

Jak zauważyła Wassermann, w stenogramach "ewidentnie pada nazwisko pana ministra". Zaznaczyła, że nie wie, czemu służby nie zabezpieczyły billingów Marcina P.; dodała, że gdyby służby wywiązały się z tego zadania, już dziś byłoby wiadomo, "czy w tych dniach panowie się kontaktowali, czy np. tydzień wcześniej czy później". Według Wassermann jest to jedno z wielu zaniedbań ze strony służb, które już wtedy "zajmowały się sprawą na najwyższym szczeblu".

Na pytanie, czy może określić jakąś cezurę czasową kolejnych przesłuchań, przewodnicząca komisji stwierdziła, że kolejnych świadków - policję, służby specjalne, prokuraturę gdańską - "zaczniemy przesłuchiwać na początku grudnia, potem będzie przerwa".

W czwartek komisja śledcza ds. Amber Gold zbierze się na zamkniętym posiedzeniu. Posłowie mają ustalić listę i harmonogram przesłuchań kolejnych świadków. Jak powiedziała ostatnio PAP Wassermann, chodzi o świadków związanych z policją i służbami specjalnymi.

Podkreśliła, że komisja zrobi wszystko, aby prace zakończyć przed wakacjami.(PAP)

autor: Magdalena Archacka