12 godzin trwa już w piątek debata Senatu nad nową ustawą o Sądzie Najwyższym. Ustawę generalnie krytykuje PO; broni jej PiS. Jeden z senatorów PiS złożył poprawkę. Nie wiadomo jeszcze, kiedy odbędzie się głosowanie. Pod Senatem trwa głośny protest przeciw zmianom w sądownictwie. Od strony parku zgromadziło się tam kilkaset osób, także trzymających flagi i wznoszących okrzyki np. "Wolne sądy" i "Senatorze, jeszcze możesz". Od ogrodzenia oddzieleni są kordonem policji.
Reklama

Senat zajmuje się sprawą od godz. 10.00. Zgodnie z ustawą, przyjętą przez Sejm w czwartek, utworzone mają być m.in. trzy nowe Izby SN, w tym Izba Dyscyplinarna; zmienić ma się tryb powoływania sędziów SN, a wszyscy obecni sędziowie SN mogą zostać przeniesieni w stan spoczynku. Opozycja, według której ustawa jest niekonstytucyjna, apeluje o weto prezydenta.

"Polska powoli, ale systematycznie zamienia się w zakład karny" - mówił na początku Jan Rulewski (PO), ubrany w strój stylizowany na więzienny. Jako sprawozdawca mniejszości, wniósł o odrzucenie ustawy. "Jest to wniosek mniejszości, ale jest to wniosek tysięcy, setek tysięcy ludzi w Polsce, którzy ten wniosek wspierali" - powiedział. Jak mówił, odrzucenie ustawy to wniosek "ludzi życzliwych w Europie, którzy pragną, aby już nigdy na Odrze nie były słupy graniczne".

Odpowiadając Rulewskiemu, Marek Pęk (PiS) zaznaczył, że reforma wymiaru sprawiedliwości jest "absolutnie jedną z najważniejszych reform, które obiecaliśmy społeczeństwu i na którą społeczeństwo czeka". "W obecnym systemie władza sądownicza nie jest równoważona przez żadną inną władzę, co ugruntowało system korporacyjny, szkodliwy dla demokracji" - mówił.

Senator Aleksander Bobko (PiS), który jest wiceministrem nauki, zgłosił poprawkę, mającą zapewnić ciągłość wykonywania funkcji przez I prezesa SN. Dowodził, że konstytucja mówi wyraźnie o 6-letniej kadencji I prezes i nie ma "żadnej możliwości skrócenia jej w trybie konstytucyjnym". Zastrzegał, że nie podziela opinii, że wolność i demokracja są w Polsce zagrożone, ale nie znaczy to, że nie ma problemu z tą ustawą.

"Waszymi rękami dokonuje się przewrót konstytucyjny" - zwracając się do PiS, mówił Bogdan Klich (PO). "To klasyczny zamach stanu dokonywany metodami parlamentarnymi" - dodał. "Rolę najwyższego sędziego będzie pełnił minister sprawiedliwości" - ocenił senator PO, według którego będzie to oznaczało nie tylko upolitycznienie, ale także i upartyjnienie sądów. "Tak jak Trybunał Konstytucyjny, tak samo chcecie przejąć i podporządkować sobie SN" - dodał. Pytał PiS, czy prawo takie dało im "te 19 proc., które na was głosowało?". "Ci na Wschodzie nie muszą nic robić, by osłabić pozycję Polski" - oświadczył Klich. "Polska traci Europę; Europa traci Polskę" - dodał.

Piotr Zientarski (PO) mówił, że ustawa tworzy "kastę" sędziów, którzy będą orzekać w nowej Izbie Dyscyplinarnej. "Sędzia rejonowy, lub prokurator rejonowy, po 10 latach może trafić do SN, podczas gdy wielu z nich marzy by iść do sądu okręgowego, a całe życie są w rejonie" – dodał.

Sławomir Rybicki (PO) zarzucił ustawie łamanie wielu zasad konstytucji, w tym prawa obywateli do bezstronnego sądu. "To jest na granicy Orwella, co robicie" - mówił. Według niego, głos w całej sprawie powinien zabrać Kościół. Jego zdaniem, zmiany w sądownictwie "mogą doprowadzić do +Polexitu+".

Reformę sądownictwa popiera "o wiele większa rzesza niż ta, która głośno krzyczy w dużych miastach" - mówił Marek Pęk (PiS). "Państwo już dawno zawyrokowaliście: kluczowe ustawy PiS są totalnie niezgodne z konstytucją i nie nadają się do niczego" - zwrócił się do senatorów PO. "My chcemy państwa prawa, ale nie państwa elit prawniczych" - ocenił.

Jan Żaryn (PiS) podkreślał, że ustawa o SN wpisuje się w "bardzo spóźniony proces dekomunizacyjny". Ocenił, że po 1989 r. polskie sądownictwo "nie zdało egzaminu z rozliczenia się nie tylko wewnętrznego, ale przede wszystkim nie potrafiło się rozliczyć z PRL - rozliczyć tych, których należało oskarżyć, a potem skazać". "Gen. Czesław Kiszczak i gen. Wojciech Jaruzelski są już +tam+ i to jest ten sąd, na który każdy człowiek może liczyć. Ale chodziło też o to w Polsce niepodległej, żeby można było liczyć na sąd doczesny" - dodał.

Marek Borowski (niezrz.) ocenił, że "PiS skalą bezczelności bije wszystkie dotychczasowe rekordy". "PiS twierdzi, że oddaje sądy narodowi, a wystarczy przeczytać te ustawy i wiadomo, komu je oddaje; panu Kaczyńskiemu i panu Ziobrze. O prezydencie nie będę mówić, bo co prawda robił groźne miny, ale w tej ustawie został przez pana Kaczyńskiego ograny jak dziecko" - oświadczył.

Unia Europejska nie ma takich praw, żeby ingerować w nasze sprawy, ustawa o SN dopiero stanie się prawem, jest jeszcze prezydent i TK - podkreślał sprawozdawca komisji Robert Mamątow (PiS), pytany o reakcje UE.

Wcześniej Klich apelował o wyprowadzenie policji z terenu parlamentu. "Dbamy o to, aby w obrębie parlamentu był porządek, abyśmy mogli w spokoju kontynuować obrady i dlatego policjanci zabezpieczają to" - odparł marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Zapewniał, że debata prowadzona jest zgodnie z regulaminem, a głosy senatorów PO o ograniczaniu możliwości zadawania pytań są nieprawdziwe.

Odchodzimy od systemu kooptacji, w którym koledzy dobierają sobie przyszłego kolegę, który będzie dla nich najwygodniejszy - tak o zmianie systemu wyboru sędziów SN mówił w debacie wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. "Model korporacyjny, podatny na korporacjonizm, na kliki, kumoterstwo, który ma miejsce w sytuacji, gdzie to sędziowie mają przeważający wpływ na obsadę rad sądowniczych jest już passe" - powiedział.

To przykłady skorumpowanego sądownictwa spowodowały tak niskie zaufanie do wymiaru sprawiedliwości, dlatego poprzez reformę wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom społecznym - powiedział.

Jak mówił Warchoł, przeniesienie obecnych sędziów SN w stan spoczynku może oznaczać konieczność wyboru trzech nowych członków Państwowej Komisji Wyborczej, w miejsce sędziów SN będących dziś w PKW. Zastrzegł jednak, że jest to tylko jego "opinia na gorąco".

Krótko potem minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapewnił, że wszyscy sędziowie SN -członkowie PKW, powołani przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, będą nimi do końca kadencji. Dodał, że nowa ustawa o SN nie dotyczy PKW.

Warchoł ponadto mówił, że SN powinien stać na straży wartości chrześcijańskich, które są kolebką naszej cywilizacji. Cytował m.in. konstytucje Malty, że "religią Malty jest religia Rzymskokatolickiego Kościoła Apostolskiego".

Warchoł przyznał, że ustawa wykreśla rozpoznawanie kasacji z zadań SN.

SN wyłoniony w nowym trybie to już będzie zupełnie inny SN niż ten ufundowany w naszej konstytucji - mówił w debacie prezes Izby Karnej SN Stanisław Zabłocki. "Dla mnie jako sędziego najważniejsze jest to, że to ma być sąd obywateli, a nie sąd polityków" - podkreślił.

"Przez ten okres przejściowy SN nadal przecież ma być SN. Na ten okres przejściowy sędziów wyznaczy minister sprawiedliwości, który jest jednocześnie prokuratorem generalnym i czystej wody politykiem, to oczywiście nie jest zarzut, tylko uświadomienie sytuacji" - powiedział . Według Zabłockiego prezydent nie zadecyduje o tym, kto zostanie powołany ze starego składu do nowego SN, tylko "zadecyduje o tym, kto z osób wskazanych przez pana ministra Ziobrę zostanie ewentualnie z tej listy skreślony".

Jak mówił Zabłocki, w obecnym SN, który jeszcze "przez godziny, dni lub tygodnie będzie istniał w takiej, a nie innej postaci, orzekają naprawdę ludzie, którzy nie są ludźmi skompromitowanymi i którym nie można zarzucać tego, co im się zarzuca". Według niego, "nie można z kilku wypadków czynić ekstrapolacji na dziesięciotysięczną populację sędziów polskich". "To raczej problem tkwi w mechanizmach naboru sędziów. Chociaż też nie do końca, bo pewnych rzeczy nie sposób przewidzieć" - dodał.

"SN jest powołany do zapewnienia nadzoru, do stania na straży, do rozpatrywania, do wykonywania, tylko gdzieś (w nowej ustawie – PAP) umknęły słowa, że jest powołany do sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Pytam - to świadoma decyzja, czy freudowskie zaniechanie, pomyłka?" - podkreślił Zabłocki.

Podczas prac nad ustawą o SN dochodzi do naruszenia standardów demokratycznych; ustawa o takim znaczeniu ustrojowym zasługuje na refleksję - mówił senatorom RPO Adam Bodnar. Ocenił, że wiele zapisów ustawy narusza konstytucję, m.in. wygaszanie mandatów sędziów SN.

Przypomniał, że na podpis prezydenta czekają jeszcze dwie nowele - o KRS i ustroju sądów powszechnych. "Te wszystkie trzy ustawy, jeżeli spojrzeć na nie łącznie, mogą mieć ten skutek, że mogą pozbawić obywateli prawa do niezależnego sądu" - powiedział.

Pod Senatem trwa głośny protest przeciw zmianom w sądownictwie. Od strony parku zgromadziło się tam kilkaset osób, także trzymających flagi i wznoszących okrzyki np. "Wolne sądy" i "Senatorze, jeszcze możesz". Od ogrodzenia oddzieleni są kordonem policji. Co jakiś czas do manifestujących wychodzą senatorowie PO.