Prezydent Rosji Władimir Putin poinformował, że podczas pierwszego spotkania z prezydentem USA Donaldem Trumpem obaj przywódcy omówili w piątek sytuację w Syrii i na Ukrainie, a także walkę z terroryzmem i cyberprzestępczością. Rozmowy trwały ponad dwie godziny.

Rosyjski minister na konferencji prasowej w Hamburgu zrelacjonował przebieg rozmów prezydentów po ich spotkaniu na marginesie szczytu G20, które trwało ponad dwie godziny.

Jak przekazał, przywódcy poczynili cztery ustalenia. W kwestii Syrii w piątek w stolicy Jordanii, Ammanie, eksperci rosyjscy, amerykańscy i jordańscy uzgodnili porozumienie o stworzeniu "strefy deeskalacji" w prowincjach Dara, Kunejtra i As-Suwajda na południowym zachodzie Syrii.

"W tej strefie będzie obowiązywać zawieszenie broni od 9 lipca w południe według czasu w Damaszku (godz. 11 czasu polskiego - PAP). Stany Zjednoczone i Rosja zobowiązały się do zapewnienia przestrzegania zawieszenia broni przez wszystkie grupy, które się tam znajdują, i zapewnienia także dostępu humanitarnego" - relacjonował Ławrow.

Reklama

Poinformował też, że "w pierwszym okresie bezpieczeństwo wokół tej strefy deeskalacji zapewniane będzie z wykorzystaniem sił i środków rosyjskiej policji wojskowej, w koordynacji z Amerykanami i Jordańczykami".

Reklama

"Pierwszy sukces"

Szef amerykańskiej dyplomacji Rex Tillerson potwierdził w piątek w Hamburgu, że prezydenci USA i Rosji, Donald Trump i Władimir Putin, uzgodnili na marginesie szczytu G20 wprowadzenie od najbliższej niedzieli zawieszenia broni w południowo-zachodniej Syrii.

"To jest nasz pierwszy sukces" - powiedział Tillerson dziennikarzom. Sekretarz stanu USA wyraził nadzieję, że rozejm będzie rozszerzony na inne części Syrii.

Tillerson zastrzegł, że podejście Waszyngtonu do prezydenta Baszara el-Asada nie uległo zmianie. "Nie widzimy miejsca dla rodziny Asada w przyszłym systemie politycznym Syrii" - podkreślił. Dodał, że nie zapadła jeszcze decyzja co do przekazania władzy i ustąpienia Asada.

Tillerson powiedział, że Trump rozpoczął rozmowę z Putinem od podniesienia kwestii rosyjskiej ingerencji w proces wyborczy w USA w ub. roku. Według Tillersona Putin zaprzeczył, pomimo kilkakrotnych zapytań, by doszło do jakiejkolwiek ingerencji ze strony rosyjskiej.

Tillerson zaznaczył, że obaj przywódcy szybko nawiązali wspólny kontakt i była między nimi dobra chemia. Dodał, że w rozmowie nie zapadła decyzja o zorganizowaniu kolejnego spotkania między nimi.

Niemieckie media oceniają porozumienie w sprawie rozejmu w Syrii jako wielki sukces Trumpa. Równocześnie zwracają uwagę, że spotkanie obu polityków odbyło się w czasie, gdy pozostali przywódcy uczestniczyli w sesji poświęconej ochronie klimatu, co było afrontem wobec gospodarza szczytu Angeli Merkel.

Różnice ws. Korei i sprawa Ukrainy

Sekretarz stanu USA powiedział, że Stany Zjednoczone i Rosja mają różne stanowiska w sprawie postępowania z Koreą Płn. w kontekście jej programu zbrojeń. Dodał, że Waszyngton będzie kontynuował naciski na Moskwę, by robiła więcej w sprawie działań podejmowanych przez reżim w Pjongjangu.

"Rosjanie patrzą na to trochę inaczej niż my, więc będziemy kontynuowali te rozmowy i prosili ich, by zrobili więcej. Rosjanie prowadzą z Koreą Płn. działalność gospodarczą" - powiedział Tillerson po rozmowie obu przywódców, w której brał udział, podobnie jak szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow.

Podczas dyskusji prezydentów na temat Ukrainy "strona amerykańska poinformowała o mianowaniu specjalnego przedstawiciela ds. uregulowania kryzysu ukraińskiego (Kurta Volkera - PAP). Ustalono, że stworzony zostanie kanał (kontaktu) pomiędzy przedstawicielem Federacji Rosyjskiej i przedstawicielem USA po to, by wykorzystać tę możliwość, jaką mają USA, do promowania uregulowania (kryzysu ukraińskiego) na podstawie porozumień mińskich" - przekazał Ławrow.

"Liczymy na to, że przedstawiciel USA ds. uregulowania kryzysu ukraińskiego przybędzie do Moskwy w najbliższym czasie" - dodał.

Ustalenia ws. cyberbezpieczeństwa

Trump i Putin podczas rozmów zgodzili się też, że w sferze cyberbezpieczeństwa pojawiają się obecnie zagrożenia m.in. związane z terroryzmem, przestępczością zorganizowaną, zagrożenia społeczne, jak pornografia dziecięca czy tzw. grupy śmierci. "Ustalono, że wszystkie te kwestie w sposób kompleksowy, włączając w to walkę z terroryzmem, przestępczością zorganizowaną, z hakerstwem we wszystkich jego formach będą przedmiotem współdziałania rosyjsko-amerykańskiego. W tym celu zostanie powołana wspólna dwustronna grupa robocza" - poinformował szef MSZ Rosji.

Ławrow powiedział także, mówiąc o ustaleniach w tej sferze, że Trump "wspomniał, iż w USA nadal pewne kręgi rozdmuchują rosyjską ingerencję w wybory, choć nie mogą jej udowodnić". Według jego relacji amerykański prezydent powiedział, że słyszał i przyjmuje zapewnienia Putina, iż władze Rosji nie ingerowały w wybory.

Czwartym ustaleniem przywódców jest przyspieszenie procedur niezbędnych do nominowania nowych ambasadorów: Rosji w Waszyngtonie i USA w Moskwie.

"Poszukiwanie porozumień"

Jak przekazała agencja RIA-Nowosti, Ławrow wyjaśnił również, iż nie było omawiane stanowisko wyrażone przez Trumpa podczas jego wizyty w Polsce. "Nie było o tym mowy. Opieramy się na tym, że omawiane są kwestie, które realnie umieszczane są w agendzie danego spotkania" - powiedział minister.

Ławrow ocenił po rozmowach, iż pokazały one, że prezydenci Rosji i USA kierują się "interesami narodowymi swoich krajów i rozumieją te interesy jako przede wszystkim poszukiwanie porozumień, które będą wzajemnie korzystne". Zapewnił, że rozmowy przebiegały w konkretnej i rzeczowej atmosferze. Nie odpowiedział na pytanie, czy Putin i Trump porozumieli się w sprawie następnego spotkania.

Było to pierwsze osobiste spotkanie Putina i Trumpa; wcześniej - od czasu wyborów prezydenckich w USA jesienią zeszłego roku - przeprowadzili oni kilka rozmów telefonicznych.

Rozmowa Trumpa z Putinem na marginesie szczytu G20 w Hamburgu trwała 2 godz. 15 minut - o wiele dłużej niż planowano. Tillerson powiedział, że żaden z przywódców nie chciał kończyć rozmowy, aż członkowie amerykańskiej delegacji "wysłali nawet w pewnym momencie pierwszą damę (Melanię Trump), by zobaczyć, czy jej sie uda przerwać spotkanie, ale to nie zadziałało i mieliśmy dodatkową godzinę".