Osoby z rządu, z którymi rozmawialiśmy, a które dobrze znają Witolda Waszczykowskiego, mówią, że to bardzo sympatyczny człowiek. Dobrze wykształcony, inteligentny. Z wyrafinowanym poczuciem humoru, choć momentami na granicy dobrego smaku, którego nie powstydziłby się Radosław Sikorski. Z pozoru wyniosły, a w rzeczywistości skromny. Ma tylko jeden problem. Od momentu objęcia stanowiska szefa MSZ prześladuje go pech.
Seria jego porażek zaczęła się niewinnie. W wystąpieniu sejmowym na temat priorytetów w polityce zagranicznej na początku 2016 r. wskazał na Wielką Brytanię jako najważniejszego sojusznika Polski w rozumieniu „wielu ważnych elementów agendy europejskiej”. Zamiana sojuszy „Londyn za Berlin” była dyskusyjna, ale niepozbawiona sensu. Wielka Brytania zasiada w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, ma swoje udziały w MFW i Banku Światowym. Jest mocarstwem atomowym. Pomysł wart był rozważenia. Pech jednak chciał, że pięć miesięcy po wystąpieniu ministra Zjednoczone Królestwo w referendum zdecydowało o opuszczeniu UE.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.