Mamy niezbite dowody, że Saddam Husajn ma związki z terrorystami z Al-Kaidy – mówił we wrześniu 2002 r. sekretarz obrony USA Donald Rumsfeld. – Spotkania odbywają się od lat. Niewykluczone, że terroryści zostali przeszkoleni w zakresie broni chemicznej i biologicznej – dodawał. W ciągu kilku kolejnych miesięcy na podstawie tej deklaracji budowano irackie casus belli. Niemal cały świat uwierzył, że władze w Bagdadzie mają broń masowego rażenia i są śmiertelnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa.
Gdy Amerykanie obalili Husajna, całą uwagę skierowano na poszukiwanie jego arsenałów. Ludzie tacy jak Rumsfeld wiedzieli, że to blef. Zdawali sobie sprawę, że chodziło jedynie o narrację uzasadniającą wypowiedzenie wojny. Temat, który skutecznie zaciemni głębszy sens geopolitycznej przebudowy Bliskiego Wschodu. Gdy dziennikarze jeździli za żołnierzami korpusu Marines zaangażowanymi w poszukiwanie broni masowego rażenia, szef Pentagonu i waszyngtońscy neokonserwatyści szacowali, jak zainstalowanie proamerykańskich władz nad Tygrysem i Eufratem zmienia balans sił między Saudami, perskim Iranem, Turcją i Syrią.
Dekadę po operacji Iracka Wolność BBC wyemitowało reportaż, z którego wynikało, że cała wiedza o arsenałach Saddama pochodziła od dwóch szpiegów. Osób średnio zorientowanych w temacie, za to dobrze kłamiących. Wywiad USA jednemu z nich nadał pseudonim Curveball – Podkręcona Piłka. Jakby szyderczo dając do zrozumienia, że świadomie korzysta z usług osób, które mówią to, co władze w Waszyngtonie chcą usłyszeć.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.