Zmarł mężczyzna, który był najciężej ranną ofiarą styczniowej katastrofy węgierskiego autokaru pod Weroną – poinformował dyrektor szpitala wojskowego w Budapeszcie na konferencji prasowej. Oznacza to, że liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 17.
Dyrektor Robert Tamas powiedział, że mimo najbardziej pieczołowitej opieki ze strony lekarzy i pielęgniarek mężczyzna zmarł w środę w południe.
Przyczyną śmierci około 40-letniego mężczyzny, który jechał w autobusie jako pasażer, była niewydolność kilku organów wewnętrznych oraz bardzo poważne oparzenia płuc. Jak dodał Tamas, mężczyzna miał rozległe oparzenia 60 proc. ciała.
Dyrektor poinformował, że w szpitalu nadal jest leczony inny ranny w wypadku, który doznał bardzo poważnego urazu czaszki. Jego stan - jak zapewnił - można określić jako stabilny. Można się z nim komunikować, ale czeka go jeszcze operacja neurochirurgiczna.
Do wypadku doszło w nocy z 20 na 21 stycznia. Autokar wiozący węgierskich uczniów, wracających z obozu narciarskiego we Francji, uderzył w filar wiaduktu na zjeździe z autostrady w pobliżu Werony i stanął w płomieniach. Jechało w nim 56 osób: uczniowie, absolwenci i nauczyciele gimnazjum im. Pala Szinyeiego Merse w Budapeszcie oraz rodzina jednego z pedagogów, a także dwóch kierowców. 16 osób zginęło na miejscu, a 26 zostało rannych.
Pod koniec stycznia włoska agencja Ansa podała, że toczy się śledztwo przeciwko kierowcy autokaru w sprawie zabójstwa drogowego.
Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska (PAP)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu