Parafianowicz: Jak zabić mit Wałęsy

Zbigniew Parafianowicz
Zbigniew ParafianowiczDGP / Wojtek Gorski
2 lutego 2017

Położone między Łochocinem i Radomicami Popowo w latach 60. można by uznać za archetypiczny koniec świata. Tu dorastał Lech Wałęsa, który ostatecznie przeprowadził się do mieszkania w bloku z wielkiej płyty w Gdańsku.

Oddalony o   nieco ponad 150 kilometrów od Popowa Olsztyn za komuny mocno musiał udawać stolicę województwa. Służył w   nim kapitan Edward Graczyk, oficer , który zwerbował TW Bolka. Losy Graczyka i   Wałęsy lat 70. to mikroświat, który skupia w   sobie wszystkie odcienie komunistycznej codzienności. Zabite dechami szare miasta. Esbecy w   nylonowych garniturach, których zawsze można było poznać po torebkach pederastkach uszytych z   okrycia typu skaj. Prawdziwi mężczyźni PRL, od których rano już śmierdziało wódką albo byli na kacu. Demoralizacja, w   której za talon na malucha i   meblościankę wielu podpisałoby pakt nie tylko z   kapitanem Graczykiem.

Wałęsa nie odbiegał od socjalistycznej normy. Jednak to właśnie ten syn chłopstwa w   kolejnej dekadzie staje na czele nie tyle ruchu związkowego, ile odnowy moralnej. Uwikłany we współpracę z   SB megaloman okazuje się doskonałym znawcą mechanizmów władzy komunistycznej.

Dziś na własne życzenie rozmontowujemy mit Wałęsy. Zresztą on sam, brnąc w narrację, jakoby nie miał żadnych kontaktów z SB – nie pomaga w jego obronie. Z punktu widzenia państwa analiza tego przypadku jest warta uwagi. Przyglądanie się temu, jak Wałęsa obchodzi się z  kompromitującą wiedzą o przeszłości i jak my się z nią obchodzimy, pozwala ustalić dynamikę wytracania narodowych mitologii. Mitologii, bez których nie istnieją współczesne państwa i   narody.

Przed Wałęsą równie emocjonalnie rozmontowywaliśmy mit Ryszarda Kapuścińskiego. I wielbionego na prawicy Józefa Mackiewicza. Autor genialnej „Kontry” i „Lewej wolnej” po kilku tekstach w gadzinowym „Gońcu Codziennym” dał pretekst do tego, by stać się ikoną faszystowskiej prawicy. Genialny obserwator i świadek ekshumacji katyńskich dokonywanych przez Niemców nie mógł zająć należnego mu miejsca w  literackim panteonie liberalnych elit, które nadawały ton w Polsce po 198 9 r .

Kapuściński podobnie. Ujawnienie przez „Newsweek” jego uwikłania we współpracę z   wywiadem PRL stało się dla jego przeciwników doskonałą okazją, by przedstawiać go jako skompromitowanego człowieka systemu. Z   nazwiska, które samo w   sobie jest marką – próbowano uczynić symbol komunistycznego zła. Żadna z   tych narracji nie była prawdziwa.

Zapętlenie sporu dwóch Polsk powoduje, że dylemat Fausta – uniwersalny zakład Boga z   Mefistofelesem – mylimy z   pospolitą zdradą. Efekt jest taki, że zamiast wiedzy o   przeszłości konsumujemy jej erzac. To nie jest tylko problem z   interpretacją wielkości Mackiewicza, Kapuścińskiego czy Wałęsy. Upadek komunizmu i   transformacja ustrojowa jest albo zdradą w   Magdalence, albo arkadią, która zapoczątkowała dobrobyt i   jeffersonowską demokrację. Reformy Leszka Balcerowicza są albo złodziejską prywatyzacją, albo jedynie słusznym oddaniem gospodarki we władanie sprawiedliwych i   podążających w   odpowiednim kierunku sił rynkowych. Polak liberalny nie dopuszcza myśli o   tym, że agentura SB mogła być zaczynem polskiego kapitalizmu ze wszystkimi jego plusami dodatnimi i   ujemnymi. Polak solidarny nie dostrzega, że najprawdopodobniej ten deal zapoczątkował miękką zmianę ustrojową. Nie ma narracji, która uwzględniałaby fakt, że balcerowiczowska gra sił rynkowych mogła mieć w   tle elementy nomenklaturowej ustawki. Te dwa idealizmy, które doskonale opisuje w   swoich książkach Robert Krasowski – skutecznie usuwają odcienie szarości. W   efekcie za kilka lat może się okazać, że w   naszych historycznych narracjach nie mamy nic sensownego do zaoferowania. Polskie plusy dodatnie i   ujemne znikną w   tle mitów założycielskich państw, które rozsądniej zarządzają wiedzą o   swojej przeszłości. Wtedy będziemy mogli spokojnie spoglądać na rzeczywistość, w   której Adolfa Hitlera pokonał wrażliwy społecznie Józef Stalin do spółki z   francuskim Résistance. A   komunizm obalił przekonany o   wyższości demokracji nad dyktaturą Michaił Gorbaczow wraz z   ojcem założycielem Wspólnoty Europejskiej Helmutem Kohlem.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.