Don Kichot by się ucieszył z nowej ustawy z 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych (Dz.U. poz. 961), wchodzącej w życie 16 lipca br. Jeśli to nie jest całkowite zwycięstwo nad panoszącymi się coraz intensywniej w krajobrazie białymi wirującymi skrzydłami, to olbrzymi sukces na pewno. Z pewnością ustawa sparaliżuje prace nad farmami wiatrowymi, które dopiero miały powstawać.
- Główną konsekwencją będzie mniejsza powierzchnia terenów dostępnych do lokalizacji farm wiatrowych w skali kraju - mówi Mariusz Leszczyński, wicedyrektor Kujawsko-Pomorskiego Biura Planowania Przestrzennego i Regionalnego we Włocławku. - Szacuje się ją na kilka procent. Ale to chyba nie największy problem osób, które chciałyby w ten rodzaj ekologicznej energii zainwestować. I nie największy problem samorządów, które chciałyby i mimo obostrzeń mogłyby mieć na swoim terenie elektrownie wiatrowe. Podstawowym problemem jest brak planów zagospodarowania przestrzennego.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.