Miał być zbawieniem dla lokalnych aktywistów. Dla wielu okazał się papierkiem lakmusowym pokazującym skalę urzędniczej buńczuczności.
Moda na tworzenie budżetów partycypacyjnych przyszła do Polski kilka lat temu. Samorządowcy chętnie wcielili w życie ideę, zgodnie z którą częścią miejskiej kasy zarządzają obywatele. Dzięki temu możliwe stało się postawienie latarni w niebezpiecznej okolicy, zorganizowanie nauki gry w szachy dla mieszkańców niewielkiego osiedla czy stworzenie wybiegu dla psów. Ogólnie stworzono szansę na realizację tych miejskich projektów, o których od lat urzędnicy nie pamiętali lub nie chcieli na ten cel wydać pieniędzy. Teraz zasady są proste: chcesz, aby dana rzecz na twoim osiedlu została stworzona – przygotuj plan, złóż projekt i zdobądź możliwie najwięcej głosów. Jeśli okaże się, że wielu mieszkańców chce tego samego, urzędnicy przystąpią do realizacji obywatelskiego głosu.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
