Tak to już z opinią publiczną bywa, że jedne idee nijak do niej dotrzeć nie mogą, a inne – w chwilę są podchwytywane. Zmienia się to jak w kalejdoskopie, ale klucza próżno tu szukać. Wpływ mediów i polityków na społeczeństwo jest przeceniany.
Jednej wiosny Kaczyński zły, innej – jak mąż opatrznościowy wypatrywany, jednego lata Tusk nadzieją, innego – hamulcowym. Dziś w dobrym tonie jest wieszać psy na absolwentach. Nic nie wiedzą, nic ich nie interesuje, ręce owszem mają, ale nie do pracy, tylko klepania w smartfony, a jeśli chodzi o przyszłość, to chcieliby dużo małym kosztem. Jeden z pracodawców ogłosił nawet ostatnio, że młodych do pracy nie przyjmuje, bo się nie nadają.
Mają pracodawcy sporo racji, bo o marnej jakości studiów nie trzeba nikogo przekonywać, a o tym, że wcale nie jest pożądane, by połowa ludności legitymowała się nic nieznaczącym dyplomem uniwersyteckim, przypominać też wypada. Ale, jak to z tłumem, żadnych niuansów ani odstępstw, głos jasny i wyraźny. Zbyt wyraźny.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.