Część studentów skorzystała z luki w programie kierunków zamawianych i zapisywała się na dofinansowane studia tylko po to, aby otrzymywać wysokie stypendium motywacyjne. Uczelnie zaś zaniżały poziom, żeby zatrzymać ich jak najwięcej. Brały za nich pieniądze, które mogą wykorzystywać np. na pensje dla wykładowców (średnio nauczyciele prowadzący zajęcia zamawiane zarabiają dwukrotnie więcej niż inni prowadzący).
Program miał przekonać młodzież do wybierania studiów inżynierskich. Ale nie przewidziano sankcji za wyłudzenie stypendium. Studenci zaczęli to wykorzystywać. W praktyce wygląda to tak: za dobre wyniki na maturze oraz zapisanie się na kierunek zamawiany można przez rok otrzymywać tysiąc złotych miesięcznie. Wystarczy wybrać kierunek zamawiany jako drugi bądź trzeci. Przy czym naprawdę można studiować gdzieś indziej albo traktować go jako poczekalnię, jeśli chce się poprawić za rok wyniki matury.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.