Autopromocja

Sześciolatki wrócą do przedszkoli? Nie będzie dla nich miejsca

szkoła, uczniowie, lekcja
Samorządy powinny już rozpocząć dostosowywanie oddziałów przedszkolnych do nowych wymagań.ShutterStock
28 października 2015

Samorządy obawiają się, że jeśli sześciolatki wrócą do przedszkoli, to nie będzie dla nich miejsca. Wszystko przez przepisy, które zmuszają je do tworzenia zespołów szkolno-przedszkolnych.

2355022-przedszkole-w-szkole-od-1-wrzesnia.jpg
Przedszkole w szkole od 1 września 2016 r. może działać w zespole, pod warunkiem że m.in.:

Od września 2016 r. oddziały przedszkolne, które działają przy szkołach, będą z mocy prawa przekształcone w zespoły szkolno-przedszkolne. Takie rozwiązanie wprowadza art. 5 ustawy z 13 czerwca 2013 r. o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 827). Podjęcie uchwały przez radnych o takim przekształceniu wydawałoby się formalnością, gdyby nie rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 31 grudnia 2014 r. w sprawie wymagań ochrony przeciwpożarowej, jakie musi spełniać lokal, w którym jest prowadzone przedszkole utworzone w wyniku przekształcenia oddziału przedszkolnego lub oddziałów przedszkolnych zorganizowanych w szkole podstawowej (Dz.U. z 2015 r. poz. 20).

Czekają na ruch rządu

Samorządy powinny już rozpocząć dostosowywanie oddziałów przedszkolnych do nowych wymagań. Ale większość gmin czeka, co w tej sprawie zrobi nowy rząd, bo z przedwyborczych zapowiedzi wynika, że przepisy czeka korekta. Proponowane zmiany wiążą się z ogromnymi kosztami, a jeśli zostanie zniesiony obowiązek nauki dla sześciolatków, samorządy będą musiały więcej takich przedszkoli utworzyć w szkołach. Dodatkowo 350 tys. dzieci trafi do tego typu placówek.

– W czasie wakacji przeprowadzimy dostosowanie oddziałów przedszkolnych do wymogów przeciwpożarowych. Dziś nie wiemy jeszcze, ile zespołów szkolno-przedszkolnych powstanie. Wszystko zależy od decyzji nowego rządu w sprawie sześciolatków – przyznaje Andrzej Piechociński, naczelnik wydziału oświaty Urzędu Miejskiego w Łomży.

Gminy zwracają też uwagę na problemy techniczne.

– Brakuje dodatkowych pomieszczeń, szkoły są za ciasne, bez odpowiedniego zaplecza sanitarno-socjalnego, większość budynków wymaga gruntownych remontów i rozbudowy – wylicza Władysław Czychyn, kierownik Ośrodka Administracji Szkół Gminy Stargard Szczeciński.

Inne samorządy udowadniają, że ten obowiązek ich nie będzie dotyczył. Urząd Miejski w Bytomiu wskazuje, że wprawdzie sześć przedszkoli korzysta z sal w budynkach szkół podstawowych, ale oddziały przedszkolne tam funkcjonujące były zatwierdzone w arkuszu organizacyjnym danego przedszkola. Argumentuje, że te oddziały nie podlegały szkole i nie mieściły się w jej strukturze organizacyjnej (są zawierane umowy o nieodpłatne użyczenie pomieszczeń na potrzeby przedszkoli). Zatem w opinii tego urzędu nie zachodzi konieczność zmian.

Gminy mówią też otwarcie, że nowe przepisy sprawią, iż oddziały przedszkolne będą znikać ze szkół, a nie łączyć się w zespoły.

– Rozporządzenie MEN spowoduje, że nie wszystkie funkcjonujące oddziały przedszkolne będą spełniały wymagania do tego, aby stanowiły przedszkole. Adaptacja pomieszczeń zarówno dydaktycznych, jak i socjalnych nie w każdej placówce będzie możliwa do zrealizowania – przekonuje Marta Stachowiak, doradca prezydenta miasta Bydgoszczy.

Wyjaśnia, że jednym z zadań placówki przedszkolnej jest zapewnienie wychowankom co najmniej trzech posiłków. To wymaga przystosowania kuchni i zwiększenia personelu.

Podobnie w nie wszystkich gdańskich podstawówkach powstaną zespoły.

– Prezydent po konsultacjach społecznych i analizach finansowych zdecydował, że oddziały przedszkolne pozostaną tylko w tych szkołach, które spełniają warunki określone ustawą. Dzieci przedszkolne znajdą miejsca w przedszkolach prowadzonych przez miasto – potwierdza Dariusz Wołodźko z Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Problemem są pieniądze

Kraków oszacował, że koszty utworzenia zespołów szkolno-przedszkolnych w 13 szkołach wyniosą ok. 4 mln zł.

– Środki na ten cel będziemy musieli znaleźć we własnym budżecie – informuje Dominika Biesiada z Urzędu Miasta Krakowa.

W Stargardzie Szczecińskim wyliczono, że na dostosowanie oddziałów do nowych norm potrzeba 480 tys. zł.

Wszystkie samorządy twierdzą, że na dostosowanie placówek będą musiały szukać pieniędzy we własnych budżetach. MEN w 2013 r. przekonywało, że na wsparcie oddziałów przedszkolnych wyodrębniona została pula środków w wysokości 53,7 mln euro. Środki te miały trafić do ponad 2,5 tys. oddziałów przedszkolnych w publicznych szkołach podstawowych prowadzonych przez gminy i inne podmioty oraz niepublicznych szkołach podstawowych. Dziś resort edukacji odsyła samorządy do marszałków, aby tam wnioskować o wsparcie.

– U marszałków nie ma tych pieniędzy. Ja rozumiem, że MEN kierowało się dobrem dziecka i bezpieczeństwem, ale wiele placówek po prostu fizycznie nie można dostosować do tych nowych wymagań – podsumowuje Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.

Jeśli dodatkowo sześciolatki wrócą do przedszkoli – przekonuje wójt – to najzwyczajniej w świecie nie uda się z własnych środków utworzyć tych szkolnych zespołów. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.