Seniorzy w sanatorium obawiają się o jakość uzdrowisk. Kuracjusz zgłosił ważny problem

Kuracjusze spacerują po terenie sanatorium
Obawy kuracjusza z sanatorium w Busku-Zdroju dotyczą nie tylko estetyki, ale przede wszystkim wpływu na zdrowieShutterstock
42 minut temu

Kuracjusz z sanatorium w Busku-Zdroju przesłał do Gazety Prawnej list, w którym opisuje swoje obserwacje dotyczące kwestii związanej z jakością w uzdrowisku. Apeluje o zwrócenie uwagi na problem, która może mieć niekorzystny wpływ na zdrowie osób przebywających w sanatorium. Wnioski seniora pokrywają się z wynikami badań prof. Wolny-Koładki z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Czego dotyczą obawy i na co kuracjusze powinni zwrócić uwagę?

Krakowskie badania mikrobiologiczne tężni solankowych wywołały niepokój nie tylko wśród ekspertów, ale też samych kuracjuszy. List seniora przebywającego w Busku-Zdroju do redakcji Gazety Prawnej dowodzi, że to, o czym alarmuje prof. Katarzyna Wolny-Koładka, widać również gołym okiem: ptasie odchody, brak reakcji służb i rosnące obawy o to, co naprawdę unosi się w powietrzu wokół tężni.

Wyniki badań prof. Katarzyny Wolny-Koładki z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie są bardzo niepokojące. Mikroorganizmy kałowe wykryte w solance i mgiełce wokół miejskich tężni podważają sens traktowania tych obiektów jako miejsc prozdrowotnych. Problem szerzej opisany jest w artykule Tężnie solankowe szkodzą zdrowiu? Mikrobiolog nie ma wątpliwości.

Badaczka zwraca uwagę, że problemu nie rozwiązują ani sezonowa wymiana solanki, ani prace porządkowe, a dodatkowo tężnie w praktyce funkcjonują bez realnego nadzoru sanitarnego. To jednak nie tylko wniosek z badań laboratoryjnych. Podobne obserwacje mają osoby korzystające z uzdrowisk i tężni na co dzień. Do redakcji Gazety Prawnej napisał kuracjusz przebywający obecnie w Busku-Zdroju. Jego relacja pokazuje, że obawy o stan sanitarny tężni nie są abstrakcyjną hipotezą, lecz realnym problemem, który zauważają sami użytkownicy tych miejsc.

Kuracjusz z Buska-Zdroju: Tężnie to jedna z lokalnych atrakcji

Autor listu do redakcji podkreśla, że tężnie w Busku-Zdroju uchodzą za jedną z lokalnych atrakcji i robią bardzo dobre pierwsze wrażenie. Jak pisze, "wyglądają imponująco", a sama konstrukcja sprawia, że "solanką można oddychać pełną piersią i to naprawdę się czuje".

Jednocześnie senior zwraca uwagę na wątpliwości, które pojawiły się po lekturze materiału o skażeniu tężni. Z relacji kuracjusza wynika, że dojście do buskich tężni prowadzi przez park, w którym na alejkach widać liczne ptasie odchody.

W parku, który jest piękny, królują ptaki. Są wszędzie. Efektem tego są całkowicie zanieczyszczone wszystkie alejki. Te odchody można liczyć chyba w milionach – napisał.

Ten obraz szczególnie mocno koresponduje z ustaleniami krakowskiej mikrobiolożki. Prof. Wolny-Koładka wskazywała, że jednym ze źródeł zanieczyszczeń są odchody ptaków zasiedlających konstrukcje tężni i ich otoczenie. Kuracjusz opisuje ten sam mechanizm z perspektywy codziennego obserwatora. Zwraca uwagę, że ludzie najpierw spacerują po zabrudzonych alejkach, a później wchodzą do wnętrza tężni.

Ludzie spacerują po parku, a później idą do tężni, chodzą po nich wewnątrz i siłą rzeczy wnoszą na butach odchody ptasie do środka tężni – podkreśla kuracjusz.

Ptasie odchody w parku
Zdjęcie ptasich odchodów w parku nadesłane przez kuracjusza przebywającego w sanatorium w Busku-Zdroju

Obawy kuracjusza z sanatorium dotyczą przede wszystkim wpływu na zdrowie

W liście szczególnie wybrzmiewa to, że problem jest bagatelizowany. Jak zauważa autor, "w zasadzie nikt na to nie zwraca uwagi, a jeśli kogoś porusza, to tylko w kategoriach estetycznych, ale nie zdrowotnych".

Warto zwrócić uwagę, że dyskusja o tężniach przez lata sprowadzała się do ich atrakcyjności, walorów spacerowych czy kosztów utrzymania. Tymczasem pytanie o bezpieczeństwo sanitarne schodziło na dalszy plan.

Kuracjusz z Buska-Zdroju dotarł do informacji, czy solanka w tężniach była kontrolowana. Okazało się, że ostatnie badania były robione we wrześniu 2025 r., czyli prawie rok temu. I dodał wprost: "Wcale nie jestem przekonany, że tężnie takie jak w Busku są wolne od zanieczyszczeń kałem i innymi czynnikami chorobotwórczymi".

Drobnoustroje nie tylko w solance

W swojej relacji senior opisuje również wpływ pogody i warunków terenu na skalę problemu. - Zważywszy, że ten rok jest wyjątkowo upalny i mało jest deszczów, odchody w parku leżą bez przerwy, są roznoszone na butach w takie miejsca jak tężnie czy pokoje w sanatoriach. Schną, kruszeją, unoszą się w powietrzu i są wdychane - ostrzega.

Wnioski kuracjusza potwierdzają wyniki badań prof. Wolny-Koładki dotyczące mgiełki wokół tężni. Skoro drobnoustroje mogą być obecne nie tylko w samej solance, ale także w aerozolu unoszącym się wokół konstrukcji, to obserwacja kuracjusza przestaje być wyłącznie subiektywnym odczuciem. Staje się praktycznym potwierdzeniem, że źródła zanieczyszczeń są łatwo dostrzegalne, a ryzyko jest odczuwane przez użytkowników.

Seniorzy w sanatorium pełni obaw o jakość uzdrowisk [PODSUMOWANIE]

Relacja kuracjusza z Buska-Zdroju potwierdza to, o czym alarmuje prof. Katarzyna Wolny-Koładka: tężnie solankowe i ich otoczenie mogą budzić poważne zastrzeżenia sanitarne, a problem nie sprowadza się wyłącznie do estetyki. Ptasie odchody, brak regularnych badań i lekceważenie zagrożeń zdrowotnych to elementy, które dostrzegają nie tylko naukowcy, ale również sami użytkownicy uzdrowisk.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.