Zwolennicy rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego wreszcie będą mieli okazję do tryumfu. To, że już w przyszłym roku na czele śledczych nie będzie stał polityk, a doświadczony prawnik powoływany przez prezydenta, jest już prawie przesądzone.
Ma to być lek na wszystkie bolączki, jakie dziś trapią prokuraturę. Śledczy mają stać się teraz bardziej niezależni i odporni na polityczne wskazówki. Czy tak się jednak będzie, zależy wyłącznie od nich samych i tego, kto teraz stanie na ich czele. Każdy sam musi bowiem zatroszczyć się o swój kręgosłup moralny. Nawet najlepiej przeprowadzona reforma nie wyręczy w tym prokuratorów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.