Nie tak łatwo się wycofać z umów o ochronie inwestycji

dokument, prawo, umowa, podpis, biznes
Polscy inwestorzy prowadzący działalność zagraniczną utracą bowiem możliwość bezpośredniego działania wobec państwa, które naruszy ich interesy.ShutterStock
1 marca 2016

Państwo polskie jest dziś stroną 11 arbitraży inwestycyjnych, które toczą się przed międzynarodowymi trybunałami. W grę wchodzą gigantyczne roszczenia: zagraniczni przedsiębiorcy dochodzą tą drogą od naszego kraju 4,1 mld zł

Podstawą żądań są BIT-y (Bilateral Investment Treaty), czyli umowy o wzajemnym popieraniu i ochronie inwestycji, które Polska – podobnie jak kraje całej Europy Środkowej – szczególnie chętnie zawierała w latach 80. i 90. Na ich podstawie inwestorzy zagraniczni mogą pozywać państwo za przejawy wywłaszczenia, nacjonalizacji lub dyskryminację. Ale rządy są też pozywane za niekorzystne dla zagranicznego przedsiębiorcy zmiany prawa, błędne zapewnienia urzędników państwowych, a nawet orzeczenia sądów.

Pozostało 88% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.