Doktorat z czytania umów nic nie da. I tak treści są niezrozumiałe

14 marca 2016

Do zrozumienia oferty przedstawianej przez przedsiębiorców z branż finansowej i telekomunikacyjnej przydałby się doktorat. Aby zrozumieć kontrakt zawierany z deweloperem, właściwa byłaby już profesura – wynika z przedstawionego w piątek w Sejmie sprawozdania Rady Języka Polskiego pt. „Język polski w dokumentach używanych w obrocie konsumenckim”. Wnioski są zatrważające.

Sekretarz rady prof. Katarzyna Kłosińska wskazywała posłom, że trudno mówić o jasności umów. Właściwszym określeniem byłaby mglistość. Dlatego językoznawcy postulują przeprowadzenie szybkich działań legislacyjnych, aby konsumentom żyło się chociaż odrobinę łatwiej. Przykład? Niemalże od ręki można by wprowadzić przepisy zobowiązujące przedsiębiorców, by używana we wzorcach umów czcionka była w odpowiednim rozmiarze i by zachowana była interlinia.

Pozostało 88% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.