Wzmocnienie głowy państwa oraz Krajowej Rady Sądownictwa. Wszystko kosztem szefa resortu sprawiedliwości. Tak w największym uproszczeniu można przedstawić różnicę pomiędzy tym, co jest w nowej ustawie o Sądzie Najwyższym, a tym, co proponowali tydzień temu posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Największe zastrzeżenia w pierwotnie przedstawionym projekcie budziło nadanie ogromu uprawnień Zbigniewowi Ziobrze. Zaburzenie wynikającego z art. 10 konstytucji trójpodziału władzy było oczywiste.
„Poseł Zbigniew Ziobro (władza ustawodawcza), pełniący funkcję ministra sprawiedliwości (władza wykonawcza), będzie decydował o tym, kto będzie pełnił służbę w Sądzie Najwyższym i na jakich zasadach (władza sądownicza)” – pisaliśmy w DGP. Szczególnie bulwersujący był projektowany art. 87. Zgodnie z nim w stan spoczynku mieli zostać przeniesieni wszyscy sędziowie SN. Chyba że minister sprawiedliwości zaproponowałby im pozostanie w sądzie. To jawny konflikt, gdyż Zbigniew Ziobro jako prokurator generalny często jest jedną ze stron przed SN.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.