Ostentacyjne spożywanie alkoholu w miejscu publicznym i na oczach funkcjonariuszy nie musi skończyć się mandatem. Wczoraj na własnej skórze przekonał się o tym Marek Tatała, ekonomista i wiceprezes Forum Obywatelskiego Rozwoju. Przez prawie dwa lata w ramach kampanii „Legalnie nad Wisłą” toczył on bój sądowy z warszawską policją o to, czy miał prawo pić piwo na lewym brzegu Wisły. I ostatecznie wygrał. Wyrok jest precedensowy.
– Chciałem zwrócić uwagę na nagminną praktykę funkcjonariuszy, którzy wlepiali mandaty, powołując się na zakaz picia alkoholu w „miejscu publicznym”, podczas gdy takie sformułowanie nie pada nigdzie w przepisach – komentuje Tatała.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.