Ekspresowa legislacja jest jak fast-food. Szkodzi zdrowiu

paragrafy
Chodzi o prawo przygotowywane czasem trochę w ukryciu, bez zwyczajnego wykorzystania pełnych procedur. Kuchennymi drzwiamiShutterStock
28 listopada 2017

Z punktu widzenia kuchni legislacyjnej najważniejsze są chyba ustawy pilne. Gdyby były jak szybkowar, to jeszcze pół biedy, ale często są skróceniem ścieżki legislacyjnej bez oprawy termicznej. Jak można być zdrowym po czymś takim?

Hurtownia kojarzy się ze zbiorem produktów, niekoniecznie tej samej kategorii, pewną grupą materiałów, która powinna masowo, czyli w jak największej ilości i szybko, zostać upłynniona. Temu poświęcony był ostatni mój felieton (DGP nr 206, 24 października 2017 r.). Niektórzy uważają, że był on dosyć ostry (gdyby państwo wiedzieli, jak go w ostatniej chwili złagodziłem!); że użyłem określeń „głupi przepis”, zamiast subtelnych „przepis rodzi wątpliwości”, „przepis niejasny”, „wątpliwy”. Jak mogłem zawoalować swą wypowiedź, gdy woalką zasłaniają się projektodawcy przepisów? Dlaczego to ja mam być delikatny, gdy po drugiej stronie „sporu” używa się bez jakichkolwiek oporów podstępu i ciężkiego oręża?

Pozostało 94% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.