W ostatnich tygodniach przez media przetoczyło się istny nawał informacji związanych ze stosowaniem RODO: na RODO powoływały się władze cmentarza, policja, lekarze, nauczyciele, uczelnie… A tymczasem w prawie zupełnej ciszy można obserwować rozwój niezwykle ciekawej sytuacji, która nasze postrzeganie RODO może diametralnie zmienić.
O co chodzi? O przypadki rzekomego gromadzenia przez Ministerstwo Obrony Narodowej informacji dotyczących obywateli naszego kraju o innej niż polska przynależności narodowej. Takie działanie, gdyby miało miejsce pod rządami ustawy o ochronie danych osobowych z 1997 r. (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 922 ze zm; dziś już nie obowiązuje), wymagałoby istnienia przepisu rangi ustawy, który wprost zezwalałby MON na gromadzenie konkretnych danych osobowych. Gdyby takiego przepisu nie było, osoby zainteresowane mogłyby się zwrócić do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych ze skargą, a organ ten mógłby zabronić MON nielegalnego gromadzenia danych.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.