Najpierw Trybunał Konstytucyjny, później Krajowa Rada Sądownictwa, teraz Sąd Najwyższy. Sprawującym władzę nie można odmówić jednego: konsekwencji. Czy jest w tym coś więcej? Jak choćby prawdziwa wizja wymiaru sprawiedliwości, a zatem jakiś pełny, idealny jego obraz, który ma być urzeczywistniany? I o którym moglibyśmy (moglibyśmy?) rzeczowo, a nie tylko emocjonalnie rozmawiać w nadziei, że jedni drugich chcą wysłuchać?
Właśnie – idealny. Naiwnie sądzę i chcę z tym przekonaniem pozostać, że w polityce o to właśnie ostatecznie chodzi, mimo brudnych i cynicznych gier, podobno niekiedy nieodzownych. Nie o władzę tout court, nie o jej zasięg i moc, nie o panowanie, obsadę stanowisk, pieniądze i przewagę nad politycznymi oponentami, tym bardziej nie o wzajemne upokarzanie się. Nie. Chodzi o to, by – jakkolwiek to śmiesznie zabrzmi – dążyć do ideału. Stale się uczyć – od innych i na własnych błędach. Doskonalić prawo, instytucje, rozwiązania, regulacje. Złe mechanizmy zastępować lepszymi. Dobrych nie psuć, lecz je umacniać. Promować najlepszych. Szanować dobre obyczaje i siebie nawzajem, mimo politycznej, niekiedy brutalnej, walki. A wszystko po to, by państwo było coraz lepiej zorganizowane, sprawniejsze, bogatsze, bardziej pomocne i silniejsze tam, gdzie trzeba. By zmierzało do ideału w jednej konkretnej sprawie – w służbie ludziom, swoim obywatelom.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.