Obecny system emerytalny – choć zatoczył kilka kół – tak naprawdę niewiele różni się od tego przyjętego w okresie międzywojnia. Tyle że wtedy społeczeństwo rosło w siłę. Dziś się starzeje.
Historia polskich ubezpieczeń społecznych jest tak zawiła, jak dzieje Polski na przestrzeni ostatniego stulecia. Międzywojnie, czas okupacji, socjalistyczna PRL, a następnie gospodarka wolnorynkowa i III RP. Co czas – to inny system. Choć zawsze chodziło o to samo, by starzy i schorowani nie umierali pod płotem, lecz mogli spokojnie dożyć resztek swoich dni.
Międzywojnie
Rok 1918 był piękny w historii Polski ze względu na odzyskanie niepodległości, upodmiotowienie państwa polskiego na arenie międzynarodowej. Ale z punktu widzenia szeroko pojmowanego zabezpieczenia społecznego Polska miała do czynienia z dramatyczną sytuacją. Kłopot ciągnął się za kłopotem. Podstawowy to powszechne sieroctwo. Brało się ono stąd, że mężczyźni w wieku produkcyjnym byli w związku z wojną wcielani do armii zaborców. Wielu z nich zginęło. W efekcie liczba osieroconych dzieci (przy czym za sierotę wówczas liczono również półsierotę, dziecko niemające ojca, który jeszcze przed stu laty odpowiadał za utrzymanie rodziny) wynosiła – zgodnie z pierwszym powszechnych spisem ludności Rzeczypospolitej Polskiej z 30 września 1921 r. – 1 562 322 osoby.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.