Propozycje zgłoszone przez firmy prowadzące powszechne towarzystwa emerytalne zgorszyły prawie wszystkich. Wielu czuje się też zaskoczonych. Wśród zaskoczonych i oburzonych nie brak architektów reformy wprowadzonej w 1999 r. Przynajmniej o niektórych z nich trzeba powiedzieć: obłudnicy. Propozycje ubezpieczycieli takie zaskakujące wcale nie są. Owszem, są one dowodem bezczelności, ale można było się tego spodziewać.
Nawet jeżeli ktoś sądził, że projekt reformy przygotowywanej w 1997 r. (a wprowadzonej w życie dwa lata później) wykreuje zmodernizowany system ubezpieczeń społecznych, to musiał być cyniczny (lub skrajnie niekompetentny), twierdząc, że PTE będą się liczyły z interesami przyszłych emerytów. Przecież już w 1998 r. firmy ubezpieczeniowe podjęły zmasowaną kampanię reklamową, przekonując, że zagwarantują emerytom dobrobyt. A nie trzeba było zbyt wielkiej przenikliwości, by wiedzieć, że to zwykła blaga. Gdzie byli wtedy twórcy reformy? Dlaczego nie ostrzegali? Niestety, chyba dlatego że – przynajmniej niektórzy – już szykowali się do zajęcia miejsc w radach nadzorczych PTE.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.