Koniec z bezkarnym napisem „eko” na opakowaniach. Rząd idzie na wojnę z przedsiębiorcami

Greenwashing eko ekologia
Koniec z bezkarnym napisem „eko” na opakowaniach. Wyjaśniamy, o co chodzi w nowelizacji rządowej ustawyShutterstock
dzisiaj, 08:55

Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawy o prawach konsumenta. To jedna z najbardziej wyczekiwanych przez rynek zmian, a zarazem dostosowanie się do unijnej dyrektywy z 2024 roku. - Nowe przepisy mają zacząć obowiązywać już 27 września 2026 r.- ostrzega radca prawny Natalia Stanowska-Potoczny z kancelarii Causa Finita Szczepanek i Wspólnicy Sp.K. Wyjaśniamy, o co chodzi.

Już kilka lat temu konsumenci zwrócili swój wzrok w stronę produktów z etykietką „eko”. Te są zazwyczaj droższe od „normalnych”. Nie byłoby, w tym nic dziwnego, ani niestosownego, gdyby wszyscy przedsiębiorcy podchodzili do klientów uczciwie i sprzedawane przez nich produkty naprawdę były ekologiczne.

Tak jednak nie jest, co potwierdzają działania urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który od dłuższego czasu bierze pod lupę, to jak „sprzedają się” duże firmy. Zarzuty „eko ściemy” usłyszały już tacy giganci jak Zara (kampania „Join life”), Bolt (za hasła o zeroemisyjnych przejazdach), InPost, DHL, Allegro czy DPD za hasła związane z niższym śladem węglowym i sadzeniem drzew.

- To pokazuje skalę zjawiska oraz, to jak firmy naciągają klientów na greewashing, czyli tworzenie fałszywego lub przesadnie pozytywnego wizerunku produktu, usługi lub przedsiębiorcy jako przyjaznych środowisku, mimo że deklaracje te nie znajdują potwierdzenie w rzeczywistości lub po prostu wprowadzają konsumenta w błąd. Wówczas mamy już do czynienia z realną szkodą, a nie tylko przewinieniem wizerunkowym - wyjaśnia radca prawny Natalia Stanowska-Potoczny z kancelarii Causa Finita Szczepanek i Wspólnicy Sp.K.

Rząd pod okiem Brukseli szykuje bat na „eko ściemniaczy”

Konsumentom na ratunek wychodzi Unia Europejska i polski rząd, który przyjął projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawy o prawach konsumenta. Prace nad ustawą to też efekt konieczności dostosowania do polskiego prawa unijnej dyrektywy 2024/825 o nieuczciwych praktykach handlowych oraz dyrektywy o prawach konsumentów zwanej potocznie „Greenwashing Directive” lub „Empowering Consumers for the Green Transition”.

Jak przypomina radczyni prawna Natalia Stanowska-Potoczny z kancelarii Causa Finita Szczepanek i Wspólnicy Sp.K., państwa członkowskie mają czas na dostosowanie się do unijnych przepisów najpóźniej do 27 września 2026 roku. W Polsce ta właśnie data stała się terminem wejścia w życie przyjętej przyjętej rząd ustawy.

Przypomnijmy, do tej pory w Polsce obowiązywały przepisy chroniące konsumentów przed reklamą wprowadzającą w błąd, jednak nie odnosiły się wprost do wielu nowych komunikacyjni marketingowej związanej z ochroną środowiska. - Nowelizacja ma to zmienić, rozszerzając listę działań przedsiębiorcy uznawanych za wprowadzające w błąd oraz listę zachowań traktowanych w każdych okolicznościach jako nieuczciwe praktyki rynkowe - podkreśla Stanowska-Potoczny.

Lista "czarnych praktyk". Na czym polegają?

Rządowe przepisy wprowadzają łącznie 12 nowych czynników nieuczciwej konkurencji. Wśród nich znajdują się m.in:
- umieszczanie oznakowania dotyczącego zrównoważonego charakteru, które nie jest oparte na systemie certyfikacji ani nie zostało ustanowione przez organy publiczne;
- formułowanie twierdzeń środowiskowych w odniesieniu do całego produktu lub całej działalności przedsiębiorcy, jeżeli w rzeczywistości dotyczą one tylko określonej cechy produktu lub konkretnego rodzaju działalności;
- twierdzenie – uzasadniane kompensowaniem emisji gazów cieplarnianych – że produkt ma neutralny, ograniczony lub pozytywny wpływ na środowisko pod względem emisji;
- prezentowanie wymogów nałożonych przepisami prawa na wszystkie produkty danej kategorii jako cechy wyróżniającej akurat ofertę danego przedsiębiorcy;
- prezentowanie towaru jako nadającego się do naprawy, gdy w rzeczywistości takiej właściwości nie posiada.

To oznacza koniec pewnej ery w marketingu. Przedsiębiorcy nie będą już mogli posługiwać się ogólnikowymi hasłami typu „przyjazny dla środowiska” „eko-friendly”, jeśli nie będą mogli wykazać, że ich produkty naprawdę takie są na przykład w oparciu unijny system EU Eco label, czy normy typu ISO 14024.

– Regulacją objęta może być przy tym nie tylko treść reklamy, ale też branding, nazwy produktów, kolory czy symbole graficzne sugerujące „zieloność” marki – dodaje radczyni prawna.

Przedsiębiorcom nowe przypisy nie przypadły do gustu

O ile dla klientów nowe regulacje będą ważną wskazówką w dokonywaniu świadomych wyborów, o tyle przedsiębiorcy nie są nimi zachwyceni. W ostatnich miesiącach koalicja kilkudziesięciu organizacji przedsiębiorców z Konfederacją Lewiatan, Polską Izbą Handlu, Związkiem Przedsiębiorców i Pracodawców, browarami czy producentami żywności na czele, apelują o wprowadzenie okresu przejściowego. Wskazują, że projekt w obecnym kształcie nie przewiduje żadnej klauzuli wygaszającej dla towarów wprowadzonych na rynek przed 27 września 2026 roku, a pozostających w obrocie już po tej dacie.

- W praktyce może to oznaczać konieczność wymiany opakowań, nalepiania dodatkowych etykiet, a nawet wycofywania zapasów - co branża FMCG i spożywcza sygnalizuje jako ryzyko realnego marnotrawstwa żywności - przyznaje radczyni prawna. Jak podkreśla, Komisja Europejska szacuje koszt takich działań naprawczych na ok. 40 euro rocznie na firmę – zdaniem sygnatariuszy apelu to kwota mocno niedoszacowana.

Co na to UOKiK? Zdaniem urzędu termin 27 września jest nieprzekraczalny, bo wynika wprost z unijnej dyrektywy. - Firmy, które już dziś nie potrafią udokumentować swoich „eko” twierdzeń, powinny zacząć przegląd swoich materiałów marketingowych już teraz, nie czekając na wrzesień - podsumowuje Natalia Stanowska-Potoczny.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.