Firmy doradcze wymyśliły mechanizm, dzięki któremu Polsce nie przepadną unijne pieniądze na usługi oferowane rolnikom. Balansują jednak na granicy legalności. Za pieniądze z UE część firm realizuje fikcyjne usługi, zwracając mieszkańcom wsi wkład własny. To działania na granicy prawa.
Doradca rolniczy może zarobić na usługach świadczonych jednej osobie maksymalnie 6 tys. zł. Żeby otrzymać tę kwotę, musi znaleźć gospodarza, który z własnej kieszeni wyłoży około 2,5 tys. zł. – Rolnicy są przyzwyczajeni do bezpłatnego doradztwa, więc nie chcieli korzystać z ich pomocy. Firmy wpadły więc na pomysł, że podzielą się z nimi pieniędzmi za zrealizowane usługi – ujawnia Tadeusz Szymańczak, przedstawiciel związków branżowych producentów rolnych w Komitecie Monitorującym PROW 2007–2013.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
