Sąd Najwyższy wydał właśnie orzeczenie, zgodnie z którym pracownik może domagać się od firmy odszkodowania za to, że zdenerwował go szef. To kolejny z przywilejów dla pracowników, które tak naprawdę ich dyskryminują.
Klasycznym jego przykładem jest czteroletnia ochrona przed zwolnieniem osób zbliżających się do emerytury. Bo jakie zadanie ma pani Halina czy Krystyna z kadr odnośnie do takich pracowników? Dać szefowi znać, że za kilka tygodni czy miesięcy nie będzie już ich mógł zwolnić. Zwiąże się więc z nimi, na dobre czy na złe, na cztery lata. Co w takiej sytuacji robi właściciel firmy? Najczęściej podejmuje decyzję o zwolnieniu.
Słowo, które robi karierę
Taka osoba traci więc pracę. To przeżycie traumatyczne, zwłaszcza dla starszego pracownika. Zazwyczaj firma musi też uzasadnić jej zwolnienie, na siłę więc szuka na nią haków. Po to, aby w sądzie pracy nie narazić się na zarzut bezpodstawnej redukcji kadry. Ale jeszcze gorsze jest to, że na rynku pracy taka osoba jest właściwie bez szans. Jaki pracodawca zdecyduje się przyjąć 55-letnią kobietę, która lada moment wejdzie w wiek ochronny. Ten poprzedni wie przynajmniej, jak taka osoba pracuje. Ale ten, który ma zatrudniać, ryzykuje wiele. Bo co jeśli okaże się, że taka osoba zostanie przyjęta i później nie będzie specjalnie się starać, wiedząc, że nie można jej zwolnić?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.