Ze zbyciem lokum, które było współwłasnością zmarłego małżonka, należy odczekać pięć lat od jego śmierci albo skorzystać z istniejących preferencji. Inaczej trzeba zapłacić podatek dochodowy. To odpowiedź resortu finansów na wystąpienie rzecznika praw obywatelskich (nr RPO/724484/13/V/620.1 RZ.).
RPO ujął się za wdowcami sprzedającymi lokale, w których od lat mieszkali z małżonkiem. Zarzucił organom podatkowym, że niewłaściwie rozumieją pojęcie „nabycie”. Chodzi o to, że podatku nie trzeba odprowadzać, jeżeli sprzedaż lokalu nastąpiła po upływie pięciu lat od końca roku, w którym doszło do jego nabycia. Gdy mąż lub żona umiera, fiskus liczy ten okres – w stosunku do części nieruchomości nabytej w drodze dziedziczenia – od momentu śmierci małżonka. Zdaniem RPO powinien natomiast liczyć od daty zakupu mieszkania. Rzecznik powołał się na wyrok NSA (sygn. akt II FSK 1101/10). Podkreśla, że w czasie trwania małżeństwa nieruchomość jest własnością wspólną (bezudziałową).
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.