Autopromocja

Pracodawca kontra pracownik. Czy rywalizację da się zamienić na partnerstwo?

konflikt, kłótnia, pracodawca, pracownik, praca
Strony mają dobrą wolę, ale nie umieją negocjować. Od razu karty na stółShutterStock
22 września 2015

Brak umiejętności prowadzenia dialogu w społeczeństwie rykoszetem uderza także w firmy. Sposób na wyjście z impasu jest tylko jeden: ciężka praca u podstaw.

2315464-janusz-czapinski.jpg
Janusz Czapiński
2315475-andrzej-radzikowski.jpg
Andrzej Radzikowski
2315486-jacek-mecina.jpg
Jacek Męcina
2315497-andrzej-malinowski.jpg
Andrzej Malinowski
2315508-marek-tejchman-prowadzacy-debate.jpg
Marek Tejchman, prowadzący debatę zastępca red. nacz. DGP

Jak kształtują się relacje pomiędzy pracodawcami i pracownikami? Czy pracodawcy i pracobiorcy potrafią zapomnieć o rywalizacji i postawić na partnerstwo? O to zapytaliśmy uczestników kolejnej debaty DGP. Uczestnicy spotkania co do jednej rzeczy byli zgodni. Wszyscy podkreślali, że jakość i sposób wypracowywania kompromisów w naszym kraju są dalekie od ideału. Każdy ma jednak inną receptę na uzdrowienie sytuacji.

Wiceminister pracy Jacek Męcina zwrócił uwagę na wzrost roli dialogu autonomicznego, który związkowcy prowadzą z pracodawcami bez udziału rządu. – Jeśli dialog autonomiczny funkcjonuje prawidłowo, łatwiej jest działać w dialogu trójstronnym – tłumaczy sekretarz stanu. W opinii Męciny rozmowy na temat nowego kształtu dialogu trójstronnego były ważnym etapem wzmacniania dialogu z wyłączeniem władz.

– Dostaliśmy wyraźny sygnał i od strony związków, i od strony pracodawców: dajcie nam się porozumieć i wypracować wstępną koncepcję. My weszliśmy do rozmów dopiero po porozumieniu na linii pracodawcy – związki i udało się wypracować kompromisową formułę Rady Dialogu Społecznego i nowej ustawy – przekonuje Męcina. A stara formuła? W opinii przedstawiciela rządu ta już się wyczerpała. Teraz zainteresowane strony muszą pracować nad tym, by w nowym systemie nie powtórzyć błędów z przeszłości. – Ważne jest zawarcie pierwszego porozumienia, które będzie kapitałem początkowym rady. Istotne jest, abyśmy od początku nie utknęli w sprawach proceduralnych i wzajemnych przepychankach – podkreśla Jacek Męcina.

Optymizm wiceministra pracy studzi prof. Janusz Czapiński, autor „Diagnozy społecznej”. Jego zdaniem Polakom brakuje umiejętności prowadzenia efektywnego dialogu, bez względu na jego rangę. – Mam tutaj także na myśli dialog w ramach jednego przedsiębiorstwa. Strony być może mają dobrą wolę, ale nie potrafią negocjować. Od razu wykładają karty na stół i maksymalizują żądania – mówi Czapiński. Profesor wskazuje jednocześnie, że potrzeba dialogu między pracownikami i pracodawcami będzie malała ze względu na zmianę charakteru rynku pracy.

– Taki dialog jest niezbędny w epoce rynku pracy pracodawców, bo wiadomo, że pracodawcy chcąc maksymalizować swój zysk, będą chcieli to robić kosztem pracowników. W Polsce wchodzimy jednak w epokę rynku pracy pracowników. Oni mogą walczyć o swoje prawa, grożąc odejściem do konkurencji lub wyjazdem za granicę. W dodatku coraz częściej robią to osoby najbardziej pożądane na polskim rynku pracy – wyjaśnia Czapiński, a jako dowód na poparcie swojej tezy przytacza wyniki „Diagnozy społecznej”.

– Komisja trójstronna zmarła śmiercią naturalną. I co się stało w ciągu tych ostatnich dwóch lat? Znacząco wzrosło zadowolenie z pracy, poziom stresu związanego z pracą utrzymał się na niezmienionym poziomie, a realne zarobki wzrosły o ponad 10 proc. Innymi słowy, sytuacja pracowników poprawiła się chyba najbardziej radykalnie w ciągu ostatnich 15 lat – tłumaczy ekspert. Wątpliwości prof. Czapińskiego budzi także reprezentatywność uczestników dialogu. – Ponad 90 proc. pracodawców nie zamierza przyłączać się do żadnej zbiorowej organizacji. Jeszcze gorsza sytuacja dotyczy związków zawodowych. Uzwiązkowienie w Polsce jest na jednym z najniższych poziomów w Europie – przypomina Czapiński.

Zdaniem Jacka Męciny za niską reprezentatywność z jednej strony odpowiada wielość organizacji, a z drugiej brak zainteresowania zrzeszaniem się. Wiceminister pracy podkreśla także, że inaczej wygląda dialog na szczeblu centralnym, a inaczej na niższych szczeblach. – Dialog krajowy jest trudny i nieczęsto udaje się wypracować kompromis. Dialog na poziomie zakładów pracy wygląda znacznie lepiej, bo toczy się on wokół konkretnych spraw, a w takich przypadkach umiejętność dogadywania się jest zdecydowanie większa – zapewnia Męcina.

Z obawami prof. Czapińskiego nie zgadza się prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski. – Bardzo uważnie śledziliśmy dialog autonomiczny prowadzony na linii pracodawca – związki i pracodawca – reprezentanci załóg (struktury nieuzwiązkowione). Oczywiście niełatwo było znaleźć konsensus, ale cały czas docierały do mnie informacje o zawieraniu kolejnych porozumień. Poza tym na szczeblu przedsiębiorstw zaczęto wreszcie poruszać ważne i prawdziwe problemy, często omijane przy okazji posiedzeń komisji trójstronnej – twierdzi Malinowski i dodaje, że głównym źródłem nieefektywnych spotkań komisji trójstronnej było nastawienie władz.

– W ostatnich latach rząd PO i PSL zachowywał się arogancko i ignorował dialog na szczeblu państwowym. Kilkanaście razy, kierując zespołem gospodarki i rynku pracy, musiałem odwoływać spotkania, na które rząd nie przysyłał swojego reprezentanta. Zamiast niego pojawiał się ktoś zupełnie niezwiązany ze sprawą i niemający mocy sprawczej. Przepraszałem przybyłych uczestników, ale nie chciałem prowadzić dialogu, bo to byłoby pozbawione sensu – tłumaczy reprezentant pracodawców.

Malinowski zapewnia, że organizacja, którą zarządza, reprezentuje interesy wszystkich sektorów gospodarki z wyłączeniem służby zdrowia. Wskazuje jednak, że szefowie firm nie zawsze wyrażają chęć dołączenia do niej, często bezpośrednio argumentując swoją obojętność. – Gdy rozmawiam z niektórymi kolegami o dołączeniu do naszej organizacji, pytają mnie, po co mieliby to robić. „Przecież ty i tak będziesz musiał to załatwić – słyszę” – mówi Malinowski.

Do kwestii reprezentatywności odniósł się także Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ. – Według GUS do związków zawodowych należy 17 proc. zatrudnionych. Czy reprezentujemy wszystkich? Tak, zrzeszamy przedstawicieli wszystkich sektorów. Znamy ich problemy, wiemy, co jest dla nich ważne i jakie są ich oczekiwania – przekonuje Radzikowski. Reprezentant związków podkreśla jednocześnie, że OPZZ nie jest obojętne na los pracowników, którzy nie mają silnych struktur związkowych, ani takich, którzy nie mają ich wcale.

– Interesujemy się losem wszystkich grup zawodowych, w tym samozatrudnionych i freelancerów. Ponad 3 mln pracowników nie może się zrzeszać w związkach zawodowych i ma ograniczoną reprezentację swoich interesów. Trybunał Konstytucyjny podzielił nasz punkt widzenia – przypomina Radzikowski. Wiceprzewodniczący OPZZ dodaje, że dialog na szczeblach centralnym, branżowym i zakładowym potrafi znacząco się różnić. – Najlepiej do tej pory ocenialiśmy dialog na poziomie zakładowym. Tam życie zmuszało rozmówców do tego, by najmocniej dotykać bezpośrednich problemów pracowników – mówi Radzikowski.

Deklaracje przedstawicieli OPZZ i Pracodawców RP zastanawiają prof. Janusza Czapińskiego, który ma wątpliwości, czy wymienione strony w ogóle muszą ze sobą rozmawiać. – Doszedłem do wniosku, że w istocie nie chodzi o dialog trójstronny, lecz o dwa dialogi dwustronne. Za każdym razem adresatem próśb, tez i wniosków jest rząd. Pojawia się pytanie, czy związki w ogóle muszą się spotykać z pracodawcami. Pracodawcy mają pewne interesy dotyczące prawa pracy i płacy minimalnej. Podobne postulaty, choć w innym kierunku, mają związki zawodowe – tłumaczy ekspert.

Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski nie ma jednak złudzeń. W jego opinii dialog autonomiczny bez udziału przedstawicieli rządu jest nieodzowny. – Musimy ze sobą rozmawiać. Wzorem jest dla nas Skandynawia, gdzie uzwiązkowienie przekracza 70 proc. Z czego to się bierze? Tam dialog pomiędzy stronami ma jedną nadrzędną cechę: działa w oparciu o pytanie, jak wspólnie budować wartość społeczno-ekonomiczną przedsiębiorstwa – podkreśla Malinowski.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.