Na pierwszej linii frontu. Tak wygląda praca w szpitalach powiatowych

Szpital
Izba przyjęć szpitala powiatowego w Szczytnie. Wieczór. W poczekalni tłok. Pod secesyjny budynek co rusz podjeżdżają karetki. Jeden z pacjentów – ok. 30 lat, nerwowy, przyszedł na własnych nogach – zgłasza personelowi, że bardzo boli go brzuch. „Musi pan poczekać. Jak lekarz wróci z bloku operacyjnego, zbada pana” – słyszy. ShutterStock
17 listopada 2018

Szpitale powiatowe są w coraz trudniejszej sytuacji finansowej. Ledwo dopinają budżety, nie chcą podpisywać kontraktów z NFZ na niekorzystnych warunkach. Często funkcjonują tylko dzięki zaangażowaniu dyrektorów, tak jak placówka w Szczytnie.

3873828-u746f512bh141118005fot20bogdan20hrywniak20-p.jpg
fot. Bogdan Hrywniak Beata Kostrzewa, dyrektor Szpitala Powiatowego w Szczytnie

Izba przyjęć szpitala powiatowego w Szczytnie. Wieczór. W poczekalni tłok. Pod secesyjny budynek co rusz podjeżdżają karetki. Jeden z pacjentów – ok. 30 lat, nerwowy, przyszedł na własnych nogach – zgłasza personelowi, że bardzo boli go brzuch. „Musi pan poczekać. Jak lekarz wróci z bloku operacyjnego, zbada pana” – słyszy.

Pozostało 99% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.