Pomijając klasyczną siatkówkę i siatkówkę plażową kobiet, igrzyska olimpijskie to cholernie nudne i przewidywalne widowisko. Przecież wiadomo, że pierwszy do mety dobiegnie Bolt, do brzegu dopłynie Phelps, a w tenisa wygra Murray. Wioślarstwo? Cieszy mnie, że zdobyliśmy kilka medali, ale powiedzcie szczerze – czy czujecie podniecenie na samą myśl o tym, że ktoś za chwilę będzie rytmicznie wkładał wiosła do wody raz z prawej, raz lewej i płynął na wprost po tafli wody gładkiej jak pośladki Kerri Walsh-Jennings?
Albo skoki w dal: goście biegną przez trzy sekundy tylko po to, żeby kolejne pół sekundy poświęcić na zrobienie tyłkiem dołka w piasku. I to już wszystko. Koniec. Szczerze? Zdecydowanie więcej emocji dostarczy wam obserwowanie, jak dwóch trzylatków kłóci się o wiaderko w piaskownicy pod blokiem.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.