Równo tydzień temu telewizja CNN poinformowała, że rosyjski myśliwiec Su-27 wykręcił beczkę nad amerykańskim samolotem zwiadowczym RC-135 spokojnie patrolującym Morze Bałtyckie. Wówczas bardzo mądrzy ludzie w bardzo drogich garniturach siedzący w Pentagonie natychmiast zmarszczyli wysokie czoła, pokiwali groźnie palcami i uznali ten manewr za „niebezpieczny i nieprofesjonalny”. Oraz zasugerowali, że może on doprowadzić do niepotrzebnej „eskalacji napięcia”. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że ci sami ludzie za „nieprofesjonalne” uznają także serwowanie w McDonaldzie coca-coli w kubkach mniejszych niż dwulitrowe, a za „niebezpieczną” uważają jazdę po pustej i szerokiej jak Droga Mleczna autostradzie z prędkością wyższą niż 5 mil na godzinę. Zaś „eskalacja napięcia” najczęściej oznacza u nich sytuację, w której ważący 300 kg mleczarz zakleszcza się w swoim meleksie i na ratunek mu rusza sześć brygad strażackich w asyście psychiatry, negocjatora i kuratora.
Takie zdarzenia jak to z myśliwcem uświadamiają mi, że USA wcale nie są niezłomnym, odważnym, pewnym siebie, trochę szalonym i nonszalanckim mocarstwem, jakiego obraz zwykli nam przedstawiać amerykańscy reżyserzy kina akcji. W tamtejszej policji nie ma żadnych McLane’ów, a w siłach powietrznych – Mavericków i Goose’ów. Szczerze mówiąc, to wydaje mi się, że od czasów Pustynnej Burzy i wojny w Wietnamie Amerykanom zwyczajnie odpadły jaja. Bo gdybym to ja w miniony piątek pilotował RC-135 nad Bałtykiem i jakiś ruski palant kilka metrów ode mnie wykręciłby beczkę, najpierw szczerze bym się do niego uśmiechnął, następnie pokazał mu środkowy palec, a później połączył się z najbliższą bazą lotnictwa. Po 15 sekundach na miejscu byłyby F-16, które wykręciłyby wokół Su-27 tyle piruetów, że jego pilot poczułby się jak w wirującej pralce. To byłby jasny sygnał wysłany w kierunku potencjalnego wroga: „Chcecie się bawić? Nie ma sprawy. Jesteśmy w tym naprawdę świetni”. Ale zamiast tego Amerykanie woleli wysłać Rosjanom wiadomość pt. „Jesteśmy małą dziewczynką i nie lubimy, jak ciągnie się nas za warkocze. Następnym razem poskarżymy się mamusi”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.