Bąk: Jazz? To ja już wolę ciszę

Łukasz Bąk
Łukasz BąkDGP
13 maja 2016

Pod kilkoma ostatnimi moimi tekstami zamieszczonymi również w internecie pojawiły się komentarze, w których wyrażaliście swoje głębokie rozczarowanie faktem, że w ostatnim akapicie zawsze pojawia się auto. Sugerowaliście, że nadawałyby się do czytania, gdybym nie był opłacany przez koncerny motoryzacyjne, a puentą nie była reklama porsche 911 czy forda galaxy. No więc dla odmiany dzisiaj nie będę poruszał kwestii AGD, wychowania dzieci, domów publicznych, przepisów drogowych ani amerykańskiego wojska. Napiszę wyłącznie o samochodach.

2546866-honda-jazz.jpg
Honda Jazz
2546879-bmw-330e.jpg
BMW 330e

Zacznę od zareklamowania wam Hondy, która co tydzień przysyła mi na adres redakcji dobrą whisky, raz w roku wysyła na wakacje na Dominikanę, funduje liczne kolacje i oczywiście podstawia wprost pod drzwi mojego garażu flotę aut, które mogę wykorzystywać w dowolnych celach o każdej porze dnia, nocy i roku. Tak więc jazz to niewielki miejski samochód wyprodukowany przez Japończyków z dużą starannością, więc możecie być pewni, że za 10 lat będzie w równie dobrym stanie co w dniu, w którym go kupowaliście. Poza tym dzięki konstrukcji przypominającej trochę mikrovana ma całkiem sporo miejsca we wnętrzu i bagażnik, który pomieści znacznie więcej niż tylko opakowanie chusteczek higienicznych. Do tego dochodzi trzyletnia gwarancja, kierownica, koła, hamulce, fotele i klimatyzacja – jednym słowem wszystko, czego oczekujecie od samochodu. Niestety to już wszystko, co dobrego mogę powiedzieć o tym aucie. Cała reszta jest bowiem beznadziejna.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.