Na niskim kursie złotego zarabiają sprzedający za granicę i otrzymujący stamtąd płatności. Ceną jest wyższa inflacja.
Końcówka września to okres największej od pół roku słabości złotego. Za euro pod koniec ubiegłego tygodnia płacono ponad 4,6 zł. Kurs dolara doszedł do 3,95 zł, a franka szwajcarskiego był powyżej 4,25 zł.
– Naszej walucie szkodzi globalna fala awersji do ryzyka – mówi Piotr Bujak, główny ekonomista banku PKO BP. Chodzi o wzrost obaw o tempo wzrostu światowej gospodarki, ale też takie sprawy, jak ewentualne konsekwencje bankructwa firmy Evergrande, jednego z największych chińskich deweloperów. – Złoty zachowuje się słabiej niż inne waluty regionu, co oznacza, że znaczenie mają również czynniki wewnętrzne, jak ciągle niewyjaśniona kwestia kredytów frankowych i pogłębiająca się różnica między stopami procentowymi w Polsce, Czechach i na Węgrzech – zaznacza Bujak.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.