Między styczniem a majem 2018 r. sprowadziliśmy z Rosji 5,12 mln ton węgla. To niemal tyle, ile w całym 2016 r. i więcej niż w całym 2015 r. – wynika z danych Eurostatu. A te najświeższe są jeszcze niepełne.
Tymczasem wczoraj napisaliśmy, że od stycznia do maja wydobycie węgla kamiennego w polskich kopalniach zmniejszyło się o 1,11 mln ton w porównaniu do analogicznego okresu 2017 r. Import czarnego złota w tym czasie przekroczył 7 mln ton, przy czym ponad 70 proc. tego surowca przyjechało z Rosji.
W 2008 r. Polska stała się importerem netto węgla kamiennego i z dwuletnią przerwą jest nim do dziś. Rosja ze względu na cenę surowca jest naturalnym partnerem dostaw. W ciągu ostatniej dekady sprowadziliśmy z tego kraju w sumie ponad 73 mln ton węgla – najmniej w 2015 r. (4,92 mln ton), a najwięcej w 2011 r. (9,31 mln ton). Rok 2011 był rekordowy pod względem zagranicznych zakupów węglowych – do Polski przyjechało wtedy 15 mln ton tego paliwa. Jak łatwo policzyć, w tym roku może paść kolejny rekord importu w ogóle, w tym importu z Rosji. Nasze uzależnienie od tego paliwa staje się coraz większe. Jeszcze kilka lat temu węgiel rosyjski stanowił 60 proc. zagranicznych dostaw. Dziś to już 73 proc.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.