Polska nauka idzie na wojnę

Polska nauka idzie na wojnę
Polska nauka idzie na wojnęMateriały prasowe / fot. Monika Wal
dzisiaj, 02:00
Artykuł partnerski

Przez lata Polska nie posiadała własnych technologii m.in. wytwarzania kluczowych składników amunicji. Sieć Badawcza Łukasiewicz podjęło starania, aby to zmienić. Mierzy się również z innymi wyzwaniami, na przykład brakiem korelacji projektów B+R z potrzebami biznesu.

O otwartości firm na innowacje, relacjach nauki z rynkiem i ryzyku wpisanym w działalność badawczo-rozwojową rozmawiano podczas panelu „Przemysł a innowacje” na Europejskim Kongresie Gospodarczym.

Dr Hubert Cichocki, prezes Centrum Łukasiewicz, jednostki pełniącej rolę koordynatora Sieci Badawczej Łukasiewicz, rozpoczął swoje wystąpienie od przykładu ilustrującego skalę zaległości w ważnym obszarze. Podczas przeglądu polskich technologii związanych z przemysłem chemicznym i ich potencjalnego zastosowania w przemyśle obronnym okazało się, że brakuje rodzimej własności intelektualnej w zakresie technologii wytwarzania substancji będących podstawowymi składnikami amunicji. Chodzi o nitrocelulozę i nitroguanidynę, związki chemiczne stanowiące fundament produkcji materiałów wybuchowych i miotających.

W obliczu zmieniającej się sytuacji geopolitycznej i rosnących potrzeb przemysłu obronnego, stało się to problemem nie do zignorowania.

– Postanowiliśmy skoncentrować znaczną część naszych zasobów, aby dostarczyć na rzecz przemysłu krajowego, w szczególności obronnego, kluczowe technologie – powiedział Hubert Cichocki.

Sieć Badawcza Łukasiewicz finalizuje prace nad odtworzeniem i rozwinięciem tych technologii od podstaw.

Dwa różne rodzaje ryzyka

Hubert Cichocki poświęcił istotną część swojego wystąpienia kwestii zarządzania ryzykiem w działalności badawczo-rozwojowej, zagadnieniu, które w jego ocenie w debacie publicznej zbyt rzadko jest precyzyjnie ujmowane. Wskazał, że w projektach B+R, obejmujących zarówno badania naukowe, jak i prace nad wdrożeniem ich wyników, należy wyraźnie oddzielić dwa zupełnie różne rodzaje ryzyka: badawcze i biznesowe.

Pierwsze z nich jest wpisane w samą naturę nauki. Prace badawcze mają charakter nieliniowy, co oznacza, że proces dochodzenia do pożądanego wyniku nie przebiega prostą ścieżką, lecz przez szereg prób, hipotez i weryfikacji, z których wiele kończy się wynikiem negatywnym. Hubert Cichocki podkreślił, że negatywna weryfikacja hipotezy nie jest porażką, jest równie cenną informacją jak wynik pozytywny, bo pozwala eliminować ślepe uliczki i zawężać pole poszukiwań.

– Musimy zweryfikować pewną liczbę hipotez, aby ostatecznie otrzymać pożądany wynik – wyjaśnił.

Podkreślił, że na sto prób może tylko jedna zakończyć się sukcesem i to jest w nauce zupełnie normalne.

Ryzyko biznesowe związane jest z doborem projektów B+R do portfela i oceną, które z nich mają szansę przynieść wymierne korzyści gospodarcze. Wymaga to kompetencji finansowych i analitycznych, które, jak powiedział wprost Hubert Cichocki, nie są naturalnym obszarem działania organizacji badawczych. Na świecie analizą tego rodzaju ryzyk zajmują się wyspecjalizowane fundusze venture capital dysponujące narzędziami do statystycznej analizy portfeli inwestycyjnych i podejmowania decyzji w warunkach głębokiej niepewności.

Wczesne konsultacje

Hubert Cichocki opisał również zjawisko, które określił mianem „problemu półkowników”, mającego poważne konsekwencje dla całego polskiego sektora badawczo-rozwojowego. Metafora odnosi się do sytuacji, w której projekt badawczy jest prowadzony przez długi czas niemal wyłącznie w ramach środowiska naukowego, bez kontaktu z potencjalnym odbiorcą biznesowym, aż do momentu, gdy osiągnie wysoki poziom gotowości technologicznej, a niekiedy wręcz etap prototypu.

– I wtedy okazuje się, że produkt, choć technicznie poprawny, nie odpowiada w pełni na realne potrzeby rynku, bo na wcześniejszych etapach prac nie uwzględniono kluczowych funkcjonalności, o których biznes wiedział od dawna – tłumaczył prezes Centrum Łukasiewicz.

Odpowiedzią tej instytucji jest rozwiązanie systemowe. Wprowadzony w Sieci Badawczej Łukasiewicz ład korporacyjny zobowiązuje swoich naukowców i menedżerów projektów, aby już na wczesnym etapie gotowości technologicznej, zanim projekt pochłonie znaczące środki i wypracowane zostaną kluczowe decyzje projektowe, każde przedsięwzięcie badawcze było poddawane walidacji przez przedstawiciela środowiska biznesowego. To podstawowe narzędzie mitygacji ryzyka inwestycyjnego w projektach B+R.

– Zakładamy, że jeśli na wczesnym etapie otrzymamy odpowiednią informację zwrotną od przedstawiciela biznesu, to zdecydowanie rośnie prawdopodobieństwo, że ostateczny produkt procesu badawczo-rozwojowego będzie miał taką funkcjonalność, jaka jest potrzebna biznesowi – podsumowywał Hubert Cichocki.

Michał Perzyński

EKG belka
EKG belka
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: Artykuł partnerski

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.