Autopromocja

Ceny autogazu pójdą mocno w górę. Zmieniają się przepisy dla firm paliwowych

gaz, lpg, samochód, paliwa
Aby spełnić ustawowy wymóg, będą one musiały co roku dodatkowo płacić do rządowej kasy 200 mln złShutterStock
29 kwietnia 2013

Podwyżka to efekt zmian w przepisach. Ustawa o zapasach obowiązkowych może wejść w życie przed wakacjami i będzie kosztowała firmy paliwowe dodatkowo 200 mln zł rocznie. Te odbiją sobie nowe koszty na klientach. Polska będzie jedynym krajem w UE, który zmusi firmy do tworzenia gigantycznych zapasów LPG.

1308901-i02-2013-083-00000080a-802.jpg
Jak zmienią się opłaty za magazynowanie paliw

Zmiany w ustawie o zapasach obowiązkowych tylko w tym roku spowodują podwyżkę cen LPG o 4 gr na litrze – czytamy w uzasadnieniu do projektu tego aktu prawnego przygotowanego przez Ministerstwo Gospodarki. A w przyszłym roku cena znowu podskoczy. – Niewykluczone, że o kolejne 5 gr. Ustawa daje bowiem pole do takiej podwyżki – usłyszeliśmy w Polskiej Organizacji Gazu Płynnego.

Nowe przepisy o zapasach obowiązkowych ropy i paliw w założeniu miały ułatwić życie firmom handlującym paliwami. Zakładają one, że rządowa Agencja Rezerw Materiałowych od połowy tego roku będzie stopniowo przejmowała obowiązek gromadzenia zapasów paliw. Jednak, jak wynika z projektu, nie za darmo. Firmy będą musiały za tę usługę płacić, i to słono. Jak wylicza Ministerstwo Gospodarki, tylko w tym roku wpływy z opłaty zapasowej wyniosą 560 mln zł. Do 2018 r. firmy wydadzą w sumie ok. 5 mld zł. Dla branży nowelizacja jest jednak wyjątkowo niekorzystna. Firmy LPG mają płacić Agencji Rezerw Materiałowych wyższe składki niż przedsiębiorcy handlujący benzyną czy ropą. – O ile w tym roku opłata zapasowa dla paliw ma wynieść 32,6 zł, o tyle w przypadku gazu – aż 70,8 zł – mówi Andrzej Olechowski, dyrektor POGP.

Aby spełnić ustawowy wymóg, będą one musiały co roku dodatkowo płacić do rządowej kasy 200 mln zł. Jak wylicza MG, do 2017 r. koszty sięgną 1 mld zł. I właśnie te koszty branża będzie musiała przerzucić na klienta.

Na dodatek nie wiadomo jeszcze, jakie będą składki w kolejnych latach. W projekcie bowiem podano jedynie stawki maksymalne: 60 zł dla ropy i paliw oraz 160 zł dla LPG. A to nie koniec kłopotów. Nowe przepisy zwiększają poziom obowiązkowych rezerw gazu aż trzykrotnie. Dotąd przedsiębiorcy gromadzili takie ilości gazu, które odpowiadały 30 dniom zapotrzebowania. Po wejściu w życie przepisów wymóg ten wzrośnie do 90 dni. – Mimo sprzeciwu przedsiębiorstw resort nie zrezygnował z tych rozwiązań – oburzają się przedstawiciele firm LPG.

Co ważne, nowelizacja nie wpłynie na ceny benzyn czy diesla. Firmy handlujące tymi paliwami już dzisiaj utrzymują bowiem zapasy odpowiadające 90-dniowym potrzebom, a ich składowanie jest znacznie mniej opłacalne niż korzystanie z usług ARM. Agencja, której do 2018 r. spółki będą płaciły ok. 3,7 mld zł, niewątpliwie ulży więc koncernom. Jak tłumaczy Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu, spółki będą mogły wykorzystać dotychczas zamrożone w zapasach pieniądze na realizację innych inwestycji. A to duże sumy. Tylko w Orlenie na koniec 2012 r. wartość obowiązkowych zapasów ropy i paliw sięgała 6,3 mld zł.

Nowe przepisy miały w założeniu ulżyć firmom. A one stracą

Resort zakończył prace nad projektem nowelizacji ustawy o zapasach obowiązkowych. Jeszcze w maju ma trafić pod obrady Rady Ministrów, a potem skierowany zostanie do Sejmu. Przepisy powinny wejść w życie do końca czerwca. W lipcu Agencja Rezerw Materiałowych będzie mogła zacząć przejmowanie od firm zapasów (na początku w ilości odpowiadającej 4 dniom krajowych potrzeb paliwowych).

Dotrzymanie harmonogramu może nie być jednak takie proste. Polska Organizacja Gazu Płynnego zapowiada, że będzie przekonywać posłów do odrzucenia ustawy. – Projekt zakłada m.in. trzykrotne podniesienie poziomu obciążeń związanych z tworzeniem zapasów dla producentów i przedsiębiorców handlujących LPG – tłumaczy Andrzej Olechowski, dyrektor POGP.

Tak restrykcyjne przepisy to ewenement na skalę europejską. Wiele krajów zrezygnowało z obowiązku tworzenia zapasów LPG, np. Włochy, Niemcy, Francja i Wielka Brytania. Z kolei w Hiszpanii czy Portugalii poziom zapasów LPG odpowiada 20–30 dniom zapotrzebowania na to paliwo. W Polsce uznano za konieczne, oprócz istniejących 30-dniowych zapasów obowiązkowych, ustanowienie dodatkowych, 60-dniowych.

Ministerstwo Gospodarki tłumaczy to m.in. znaczącym udziałem autogazu w zużyciu paliw. Elżbieta Piskorz, zastępca dyrektora departamentu ropy i gazu w resorcie, podkreśla, że skoro ponad 80 proc. zużywanego w kraju gazu pochodzi z importu, głównie ze Wschodu, trzeba zabezpieczyć rynek. Konsekwencje dla rynku LPG, który próbuje się odbić po latach spadków sprzedaży, będą bolesne. Popyt na autogaz wciąż spada. Z danych POGP wynika, że w 2012 r. zapotrzebowanie na to paliwo skurczyło się o 0,6 proc., a od 2008 r. zmniejszało się o 3–4 proc. rocznie. Sylwester Śmigiel, prezes Gaspolu, prognozuje, że trend spadkowy utrzyma się w kolejnych latach. Do 2015 r. sprzedaż może się zmniejszyć o kolejne kilka procent.

Ale wciąż jesteśmy liderem w UE i 4. krajem na świecie pod względem wielkości zużycia tego paliwa (1,6 mln ton). Mamy też trzecią pod względem wielkości sieć stacji tankowania gazu (5,6 tys. obiektów). Więcej takich placówek jest tylko w Turcji i Niemczech.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.